  This is a little Polish translation of "Distant", by Greenbeans <gbeans@kfalls.net>.
Done by Michal Bartczak <mikerro@friko2.onet.pl>

  Chlopak splunal na nia i zaatakowal.  Byl wiekszy i silniejszy - pchal ja tak
dlugo,  az  upadla na ziemie.  Sprobowala szybko podniesc sie na nogi, ale bylo
juz  zbyt pozno.  Zanim zdazyla odpowiednio zareagowac, zobaczyla piescpedzaca
w stronejej policzka.  Dookola nagle zapadla ciemnosc.

  Zajelo  jej  kilka chwil, zanim doszla do siebie.  Krecilo sie jej w glowie -
musiala bardzo sie wysilic, aby w ogole widziec cokolwiek wyraznie.

  Chlopak  w  tym  czasie  nie  proznowal  i  rozmazal bloto, ktore powstalo po
wczorajszej  burzy  na  twarzy,  ubraniu  i  wlosach dziewczyny.  Probowala sie
jeszcze bronic, ale nic to nie dawalo.

  Otarla  bloto  z  oczu  i rzucila zimne, pelne nienawisci spojrzenie na tego,
ktory tak ja dreczyl.

  Smial   sie  z  niej.   Wszyscy  sie  z  niej  smiali.   Nazywali  blotowlosa
ksiezniczka.

  Lzy  dziewczynki  mieszaly  sie  z  deszczem, ktory jak na zlosc znowu zaczal
padac.

  Zwyciezca kopnal jeszcze tylko raz bloto w jej kierunku i poszedl sobie.

  "Jeszcze cie dopadne.  *ZOBACZYSZ*" - pomyslala.

  -----

  Haruka obudzila sie z szybko bijacym sercem.

  "To  byl  tylko  sen.  Tylko sen" - jasnowlosa dziewczyna odetchnela gleboko.
Przekrecila  siena  bok,  zwinela w klebek i objela twarz dlonmi.  Przejechala
palcami po wlosach i spoconym czole.

  "Shimata"  - w pokoju zabrzmialo ciche przeklenstwo.  To nie byl sen, to byly
wspomnienia.

  Podniosla  siez lozka i poszla do lazienki.  Goracy prysznic pomoze jej zmyc
z  siebie te obrazy.  Usiadla pod prysznicem i pozwolila goracej wodzie splywac
po swoim ciele - dokladnie tak, jak tamtego dnia.

  "Shimata!" - uderzyla piescia w kafelki, aby rozladowac frustracje

  Probowala jak mogla, ale nie byla w stanie zapomniec tego przekletego dnia.

  Pamieta, ze uciekla.  Uciekala tak szybko, jakby juz nigdy nie zamierzala sie
zatrzymywac.    Zostawila  za  soba  swoja  krzywde,  swoj  wstyd.   Tego  dnia
zdecydowala,  ze  nie  bedzie  juzprobowac  zyc  tak,  jak  sie  inni  po niej
spodziewaja.

  Tego dnia, stala sie Ten'ou Haruka



  Oddalona



  Rozpakowala ostatnia, z tych kilku rzeczy, ktore byly jej wlasnoscia.  Haruka
wynajela to mieszkanie dwa dni temu - bylo bardzo duze, jak dla jednej osoby, a
z jego okien roztaczal sie wspanialy widok.  To wlasnie dla tej panoramy miasta
zaplacila chetnie wysoki czynsz i zdecydowala sie na to mieszkanie.  Uwielbiala
ogladac niebo ponad soba, ogladac swiat z wysoka.

  Po  ustawieniu  ostatniej  z  ksiazek  w  biblioteczce,  podeszla  do  okna i
spojrzala  na  Tokyo.   Usiadla  na szerokim parapecie i podciagnela kolana pod
brode.   Juz  wczesniej stwierdzila, ze bedzie to jej ulubione miejsce z calego
mieszkania.

  "Co ja tutaj robie?" - zapytala sama siebie.

  To  pytanie  blagalo  o  odpowiedz.  Haruka wiedziala, ze bylo ich wiele, ale
zadna   z   nich   nie  byla  latwa  do  sformulowania,  ani  tym  bardziej  do
zaakceptowania.

  Teoretycznie,  byla  tutaj,  bo nie mogla wytrzymac ani jednego dnia wiecej w
domu,  do  ktorego  nie pasowala.  Zdecydowala sie wreszcie odejsc.  Ale to nie
byla calkiem prawdziwa wersja.  Nie bylo takiej prostej odpowiedzi.  Dla Haruki
nic na swiecie nie wydawalo sie proste.

  ----

  "Ruka-chan,  co  siestalo!?"  -  ojciec  Haruki wezwalswojego pomocnika, by
obsluzyl  klienta  przy kasie.  Otworzyl drzwi na zaplecze sklepu i przeszedl z
corka do swojego gabinetu.  Haruka dreptala za nim poslusznie.

  Dzisiejsza  walka  odbyla  sie  po szkole.  Bila sie, bo nie chciala aby inni
smiali sie z niej, twierdzac jaka to ona jest "piekna i wspaniala mloda dama".

  Wszystko  z powodu jej mamy - to ona chciala miec corke, ktora byla by dobrze
ulozona  piekna  i grzeczna.  I nie obchodzilo jej, ze Haruka nie mogla spelnic
tych oczekiwan.

  W  szkole wszyscy draznili sie z niej, nazywajac mala ksiezniczka.  Miala byc
taka  jak  mama gdy dorosnie.  Byla to osoba publiczna, dla ktorej to, jak inni
ja  postrzegaja  bylo najwazniejsze.  Wyobrazala sobie Haruke jako ciern, ktory
psuje jej wlasny wizerunek.

  Bycie  taka,  jak  ona  bylo  tym, czego Haruka pragnela najmniej.  Nie mogla
przekonac  ani  tych, ktorzy sie z nia draznili, ze to sa zadania jej mamy, ani
swojej mamy, ze zle postepuje.  Nie miala cierpliwosci aby im to wyjasniac.

  Cala  ta  walka  byla  skonczona, zanim sie rozpoczela.  Chlopak byl wiekszy,
silniejszy, szybszy niz Haruka.  Nie miala *zadnych* szans.

  A  potem  -  uciekla  do  domu.  Uciekla tak szybko, jak tylko nogi jej na to
pozwolily.   Na  szczescie  w  domu  nie bylo nikogo.  Wziela czyste ubranie ze
swojego  pokoju  i  poszla  pod  prysznic.   Zajelo  jej chyba z godzine, zanim
zdolala zmyc bloto z dlugich, jasnoblond wlosow.

  Mogla  ukryc  zadrapania  na  kolanach  i  ramionach,  ale nie bylo jak ukryc
blyszacego  siniaka  pod  okiem.   Stwierdzila,  ze jesli rodzice i tak maja ja
zobaczyc, to chyba ojciec latwiej ja zrozumie.

  Umyta  i  ubrana  w  swoja ulubiona bluzke i spodnie poszla do piekarni taty.
Wiele  razy  slyszala  od  swojej  mamy,  ze  taka mala dziewczynka jak ona nie
powinna isc przez miasto sama.  Ale ojciec nigdy nie protestowal, kiedy wpadala
do piekarni by cos przekasic, lub po prostu porozmawiac.

  Tata  Haruki  podnioslja  z  podlogi  i posadzil przed soba na biurku.  Jego
biuro  bylo  zamkniete  -  kiedy  bylze  swoja  corka  nikt  nie mial prawa im
przeszkodzic.   Odgarnal  kilka  kosmykow  jej  wlosow  i  przyjrzal sie twarzy
dziewczynki.  Haruka nawet nie probowala ukryc siniaka.

  "Znowu sie bilas?" - jego glos byl cichy i wyrozumialy.

  Haruka wbila spojrzenie w podloge.

  Po  chwili podniosla wzrok i spojrzala w oczy ojca.  Byly zielone - tak jak i
jej.   "Twoja  matka  bedzie  niezadowolona,  jak  sie dowie.  Chlopcy znowu ci
dokuczali?"

  Haruka kiwnela potakujaco glowa

  Ojciec  delikatnie podniosl ja z biurka i posadzil sobie na kolanach.  Haruka
zwinela sie w klebek.

  "Ruka-chan, mowilem ci juz to wiele razy.  Nie pozwalaj, aby to, co do ciebie
mowia, przeszkadzalo ci.  Slowa moga byc przykre, ale nie skrzywdza cie tak jak
moga to zrobic piesci.  Pamietaj."

  "Dobrze tato" - odpowiedziala cicho.

  "Twoja  mama  i ja nie mozemy byc zawsze przy tobie, aby ciechronic.  Czasem
musisz  bronic  sie  sama.   A  najlepszym  sposobem  obrony  jest nie dopuscic
abyktokolwiek cie zaatakowal."

  "Tak tato" - Haruka powiedziala jeszcze ciszej.

  -----

  Haruka  skrzywila  sie,  gdy  promienie slonca zaswiecily jej prosto w twarz.
Szybki  rzut  okiem  na  zegar  uswiadomil ja, ze wlasnie spedzila dwie godziny
siedzac  na parapecie i wygladajac przez okno.  Wstala wiec i rozciagnela swoje
dlugie cialo.

  Zamierzala  spedzic  dzisiejszy dzien na zwiedzaniu swojego sasiedztwa.  Bylo
cieplo,  wiec  postanowila  nie  zakladac kurtki.  Wczoraj zdazyla juz zauwazyc
ladna  kawiarnie w okolicy - po spacerze miala zamiar wyprobowac kawe, ktora tu
podaja.

  Na dworze poprawila swoj krawat i poszla na poludnie.  Tak jak zwykle, ludzie
na  jej  widok  schodzili jej z drogi.  Dlaczego - nie byla do konca pewna, ale
byc  moze  byla  to  wina  jej  niezwyklego wzrostu.  Cokolwiek to jednak bylo,
cieszyla sie z tego, bo pozwalalo jej to isc szybciej.

  Szybkosc...  to  jest to, co Haruka najbardziej kochala.  Poruszac sie szybko i
zostawiacwszystko za soba.

  To  bylo  jej  marzenie.  Przeprowadzka umozliwi jej czestsze wizyty na torze
wyscigowym.   Zajelo jej kilka ladnych lat, by zdobyc swoja pozycjew druzynie.
Ciezko pracowala, aby zostac znanym kierowca rajdowym.  Bylo to spelnieniem jej
marzen.

  Haruka  przeszla obojetnie kolo kilku malych sklepow, choc odwiedzila stojace
na  dworze  stoisko z warzywami i owocami.  Kupila sobie jablko, aby miecjakas
przekaske.

  Niedaleko  za  stoiskiem  z  owocami  byla uliczkaprowadzaca w strone parku.
Gryzac  raz  po  raz  jablko,  ktore  trzymala  w  dloni zdecydowala sie po nim
rozejrzec.

  Cieply  dzien  sprawil, ze sporo ludzi wyszlo na zewnatrz.  "A wiec to sa moi
sasiedzi"  -  pomyslala  Haruka  przygladajac  sie  grupce dzieci bawiacych sie
beztrosko na hustawkach, zjezdzalniach i karuzelach.

  Oparla  sie o drzewo, aby przyjrzec sie im lepiej.  Delikatny usmiech pojawil
sie na jej ustach.  Wlasnie tak powinno bylo wygladac jej zycie.

  -----

  Haruka  pochylila  glowe  sluchajac slow swojej mamy.  Nie odpowiadala na jej
krzyki,  ale  wewnatrz  az plonela.  Mama byla wsciekla widzac slad na twarzy i
wyladowywala wlasnie swojazlosc na Haruce.

  To nie byla jej wina, ze chlopcy jej dokuczali.  Haruka *nie cierpiala* nosic
tych  sukienek,  zmuszala ja do tego jej mama.  Byla karana z obu stron - czula
sie tak, jakby wszyscy zmowili sie, aby uczynicjej zycie nieznosnym.

  Haruka  czula  gryzace  lzy  w  oczach,  ale  nie  pozwolila  sobie na placz,
przynajmniej  dopoki  nie  zostala odeslana do pokoju.  Zwinela sie w klebek na
lozku i zaplakala cicho slyszac, jak jej matka nadal zlosci sie na dole.

  "Powinnas byc dla niej bardziej cierpliwa" - glos ojca byljak zwykle cichy i
spokojny

  "Cierpliwa?   Jak  bardzo  mam  byc  cierpliwa???   Spodziewasz  sie, ze bede
siedziala cicho gdy ona rozrabia w szkole?" - taka byla odpowiedz.

  Haruka  ugryzla  gniewnie poduszke.  To nie byla jej wina!  Dlaczego jej mama
nie  potrafila  tego  zrozumiec?   To  *ona* byla zrodlem jej problemow.  Gdyby
tylko  pozwolila  jej po prostu byc soba.  Nienawidzila, gdy jej mama krzyczala
na nia, bo zrujnowala *nastepna* sukienke bijac sie z chlopcami.

  "Ruka-chan ma dzika dusze po dziadku.  Jak dorosnie, ustatkuje sie"

  To  wyjasnienie  przestalo  wystarczac  jej  mamie  juzdawno  temu.   Haruka
spodziewala sie kolejnej klotni, ale to co uslyszala bylo jeszcze gorsze.

  "A  wiec  ja okielznam te jej dzika dusze.  Chcialam miec corke i przysiegam,
ze  zrobie  z  niej dziewczynke.  Taka, ktora zawsze chcialam miec!" - jej mama
powiedziala to pelnym nienawisci glosem.

  Serce  Haruki  zamarlo  z  przerazenia.  Poczula sie jak zwierzatko w klatce.
Chciala krzyczec z przerazenia.

  Dlaczego  ona  nie  chciala  jej  takiej,  jaka byla?  Jej matka nie sluchala
wyjasnien.   Nie chciala aby Haruka byla soba, nie chciala *jej*, chciala inna,
wymarzona Haruke.

  Haruka  zwinela  sie  w jeszcze ciasniejszy klebek na srodku lozka.  Jej mama
nie  chciala  *jej*  -  chciala  miec  kogos  innego...  Dziewczynke,  mala dame,
porzadna,  grzeczna,  ktora  nigdy  nie  wdawala  sie w zadne awantury i zawsze
dostawala najlepsze oceny.

  A przeciez Haruka probowala.  Probowala tak bardzo, ale nie dawalo to zadnych
widocznych  rezultatow.   Jej  oceny  - zawsze byly za niskie, niewazne ze byla
jedna  z  najlepszych  w  szkole.   Probowala zachowywac sie grzecznie, tak jak
chciala  jej mama, ale to bylo dla niej zupelnie nienaturalne.  Nigdy nie mogla
usiedziec spokojnie nawet przez godzine.

  Drzwi  do pokoju Haruki otworzyly sie gwaltownie.  Stojaca w drzwiach kobieta
zmierzyla  corke  groznym  wzrokiem.   Haruka uslyszala:  "Zabieram cie ze soba
jutro po szkole.  Tylko nie kaz mi czekac".

  Mama  Haruki  przyjrzala  sie  dokladniej  corce.   Haruka czula w jej wzroku
niezadowolenie.  "Twoimi ubraniami tezsie zajmiemy" - dodala zanim zatrzasnela
za sobadrzwi.

  -----

  "Prosze  pana!   Czy  moglby  pan podac nam pilke?" - Haruka rozejrzala sie i
zobczyla  pilke  niedaleko  swojej  nogi.   Uklekla  i podniosla ja jedna reka.
Przyjrzala  sie  swoim  dlugim  palcom  obejmujacym pilke i rzucila ja w strone
malego chlopca.

  Wrocila  szybko do swoich rozmyslan.  To bylpiekny park, ale Haruka nie byla
w  nastroju  by  go podziwiac.  Usiadla na lawce pod drzewem i oparla dlonie na
swoim karku patrzac na wode w fontannie przed soba.

  Ludzie  przechodzili  po  sciezce  pomiedzy  nia,  a fontanna.  Gdy byli obok
Haruka mogla uchwycic strzepki rozmow.

  Dwie nastolatki przeszly w poblizu, rozmawiajac.

  "No i jak to bylo?" - jedna zapytala druga podnieconym glosem.

  "Troche  bolalo,  ale  tylko  przez  chwile" - jej przyjaciolka odpowiedziala
dumna.

  "Tak  bardzo  chcialabym,  aby  moja  mama tez pozwolila mi przekluc uszy..." -
odparla pierwsza, z zalem w glosie.

  Haruka  powstrzymala  sie,  aby  nie powiedziec im jak bardzo to boli.  Wbila
wzrok  w  wode  przed  soba  myslac:   "Dlaczego  ludzie  placa  komus, aby ich
kaleczyl?  Nigdy tego nie zrozumiem" - spojrzala znowu na te dwie nastolatki

  Jedna z nich podziwiala uszy drugiej.  "Baka..." - pomyslala Haruka.

  -----

  Haruka  stala  przed  brama  szkoly  i czekala cierpliwie na swoja mame.  Nie
trwalo  to  dlugo  -  pod  szkole  podjechal samochod.  Haruka wczolgala siena
przednie siedzenie i zapiela pas.  Mama nawet sie z nia nie przywitala.

  Jechaly w milczeniu.

  Oczy  Haruki  zrobily  sie okragle, gdy zobaczyla do jakiego wielkiego sklepu
podjechaly.  Uwazajac, aby sienie zgubic szla poslusznie za swoja mama.

  Idac  przez  sklep Haruka nie zwrocila wiekszego zainteresowania na wystawy z
klejnotami w stoisku na ktorym sie znalazly.

  "No  chodz  tu  wreszcie  Haruka!"  -  glos jej mamy sprowadziljana ziemie.
Zostala usadzona na malym krzeselku.

  Podeszla  do  nich  przyjaznie  usmiechnieta  kobieta.  Haruka rozejrzala sie
nerwowo po sklepie - cos tu bylo nie w porzadku.

  Kobieta  wciaz  usmiechala sie przyjaznie, zakladajac jednorazowe rekawiczki.
Otworzyla  szuflade  i  wyjela urzadzenie przypominajace pistolet.  Oczy Haruki
zaszly lzami, jak zrozumiala co zaraz sie stanie.

  Probowala  uciec,  ale  zostala  brutalnie  przytrzymana:  "Haruka!  Zachowuj
sie!".

  "Mamo!   Ja  nie  chce!" - Haruka probowala protestowac, ale jej blaganie nie
zdalo siena nic.

  Usmiechnieta  kobieta  powiedziala:   "To  bedzie  bolalo,  ale  tylko  przez
chwilke, a potem bedziesz wygladala jak sliczna, mloda dama".

  Haruka  byla  przerazona.   Nie  bolem, ale faktem, ze bedzie miala przeklute
uszy.  Nie chciala byc"sliczna mloda dama".

  Widzac  zblizajacy  sie  pistolet  zaczela  sietrzasc  z obrzydzenia.  Czula
siejak  w  pulapce  -  z  jednej  strony  jej  mama, a z drugiej - pistolet do
przekluwania  uszu.   Uslyszala  juz  tylko "Siedz spokojnie, bo moge zrobic ci
krzywde".

  Uslyszala  cichy  trzask i poczula goracy bol w jednym z uszu.  Nie trwalo to
dlugo,  gdy  podobna  operacja  spotkala  drugie  jej  ucho.   Po  chwili miala
juzzalozone kolczyki.

  Jej  matka podniosla ja z krzesla i usmiechnela sie "A teraz wygladasz jak na
dziewczynke przystalo".

  Haruka nic nie odpowiedziala, tlumiac placz.

  -----

  "Krzywdzisz  mnie,  krzywdzisz  mnie  a  nawet  tego  nie  widzisz..." - Haruka
mamrotala  cicho  pod nosem.  Dwie dziewczyny spod fontanny dawno juz znikly za
horyzontem.   Slonce  tez  juz  zachodzilo.   Byla  pora  kolacji, a Haruka nic
jeszcze dzisnie zrobila.

  Wstala  z lawki i poszla w kierunku kawiarni.  Szla szybkim krokiem, pomagalo
jej to usunac z glowy powracajace wciaz wspomnienia.

  Kawiarnia  byla  cieplym, sympatycznie wygladajacym miejscem.  Haruka usiadla
przy  stoliku  i  czekala  na kelnerke.  Dziewczyna - na oko kilkunastoletnia -
przyjela jej zamowieie i niedlugo potem przyniosla kawe.

  "Otrzasnij  sie  Haruka"  -  powiedziala sama do siebie.  Jutro miala duzo do
roboty,  moglaby  zaczac  swoja prace juzdzisiaj, gdyby nie zmarnowala dnia na
roztrzasanie przeszlosci.  Powinna byla wybrac sie na tor wyscigowy i zobaczyc,
jak sprawuje sie jej samochod.  W tym tygodniu miala przeciez wyscig.

  A  oprocz  tego  musiala  przygotowac  sie  do  szkoly  - przypomniala sobie.
Zapisala  siedo  szkoly  Mugen  Gakuen, ale nie zjawila sie w niej jeszcze aby
odebrac  swoje ksiazki i mundurek szkolny.  W szkole zazwyczaj szlo jej calkiem
niezle,  wiec  byl  to  dla  niej po prostu kolejny sposob na spedzanie wolnego
czasu.   Wolalaby  oczywiscie siedziec przy swoim samochodzie, ale przeciez nie
miala wyboru...

  Tak naprawde, to nie miala by tylu klopotow, gdyby miala wiecej zajec w ciagu
dnia.   Od kiedy zaczela krecic siepo torze wyscigowym nie bylo juz okazji aby
wdawac  sie w bojki.  Chciala grac w druzynie baseballowej szkoly Mugen Gakuen,
ale  pewnie  nie pozwola jej brac udzialu w grze dla chlopcow.  Byla to zasada,
ktora  krzywdzila  zarowno  ja,  jak  i  szkolna druzyne - Haruka byla jednym z
najlepszych palkarzy w okolicy.

  -----

  "Haruka?   Haruka?"  -  Slyszala glos jej ojca wolajacy ja, gdy wychodzila na
szkolne boisko.  W tym miejscu grala z chlopcami w baseballa.

  Usmiechnela  sie  lekko - zajelo jej trocheczasu aby przekonac chlopcow, aby
pozwolili  jej  zagrac ze soba, ale jak raz ich przekonala - nie zalowali nigdy
swojej  decyzji.  Byla najlepsza z nich przy palce.  Wyglad "malej dziewczynki"
tylko  jej  pomagal  -  chlopcy  z  przeciwnych  druzyn nie traktowali jej zbyt
powaznie.   Przynajmniej  dopoki w jednej turze sama nie wykluczyla z gry kilku
przeciwnikow.

  Ojciec  Haruki  czekal  na  nia  cierpliwie.   Usmiechnela  sie sie do niego,
odbijajac  palka  pilke.   Zaden  z  chlopcow  z  przeciwnej  druzyny nawet nie
probowal po nia biec - wygrala cala gre jednym silnym uderzeniem.

  Jej druzyna pogratulowala jej kolejnego szybkiego zwyciestwa.

  Niedlugo potem szla juz razem ze swoim ojcem do domu.

  "Jak minalci dzisiejszy dzienz twoja mama?" - zapytal.

  Usmiech Haruki zniknal natychmiast.  "Tato..." - zaczela pociagac smutno nosem.

  "Co   sie   stalo?"   -  zapytalzaniepokojony.   Haruka  opowiedziala  mu  o
dzisiejszym dniu, pokazujac swoje przeklute uszy.

  "Przykro mi, ze czujesz sie z tym zle" - odowiedzial jej tata - "Wiem, ze nie
spodoba ci sie to, co ci powiem, ale pasuja ci te kolczyki"

  Grymas  Haruki  nie  wyrazal zadowolenia.  "Ruka-chan, nie powinnas brac tego
tak  bardzo  do  siebie.  Wiem, ze nie lubisz wygladac jak mala dama, ale chyba
jest dobrze, gdy wygladasz ladnie?"

  Haruka  przemyslala  jego  slowa.   Jej  ojciec  zawsze  myslallogicznie,  i
wyjasnial  wszystko w sposob prosty i latwy do zrozumienia.  To *byla* roznica,
miedzy  wygladaniem jak mloda dama, a wygladaniem ladnie.  Nie obchodzilo ja to
pierwsze, ale nie miala nic przeciwko byciu ladna.

  To  ci  glupi  chlopcy byli tacy - nie widzieli roznicy i dokuczali jej.  Juz
nie  za bardzo, bo bali sie, ze przestalaby z nimi grac, ale wystarczajaco, aby
czula sie dotknieta.

  Haruka uscisnela ojca i oboje weszli do domu.

  -----

  Haruka  usmiechnela  sie lekko do kelnerki, ktora przyniosla jej posilek; jej
zlosc  z  calego  dnia  praktycznie  znikla.   Zastanawiala  sie, czy moze mimo
wszystko nowa szkola pozwoli jej grac w druzynie baseballowej...

  "Co wiesz o szkole Mugen Gakuen?" - zapytala sie kelnerki, zanim odeszla.

  "Akademia  w dzielnicy Delta?  Slyszalam, ze to elitarna szkola.  Musisz miec
najlepsze  oceny,  aby  w ogole myslec o skladaniu podania do tej szkoly.  Jest
najlepsza w calej Japonii!."

  Haruka  miala  wrazenie,  ze  to nie oceny pozwolily jej dostac sie do takiej
uczelni.  Dziewczyna upewnila ja w tym przekonaniu slowami:

  "Nie  probowalabym nawet tam zdawac, to zbyt wysokie standardy jak dla mnie."
- kelnerka usmiechnela sie niepewnie.

  "Dziekuje" - odpowiedziala Haruka wrocila do swojego obiadu.

  Tak,  to  raczej  jej  wyniki  na torze wyscigowym otworzyly jej drzwi do tej
szkoly.   Sport byl najmocniejsza strona Haruki.  W wiekszosci wypadkow byl dla
niej  nawet za latwy, ale czasem znajdowali siejacys godni przeciwnicy.  Warto
bylo   byc  najlepsza,  aby  miec  przyjemnosc  zmierzyc  sie  z  tymi  kilkoma
najlepszmi.

  Haruka  opuscila  kawiarnie  zostawiajac  wysoki napiwek dla mlodej kelnerki.
Powoli poszla do domu.  Wiatr rozwiewal jej wlosy, nie pozwalajac na utrzymanie
ich w porzadku.

  Nawet nie probowala ich poprawiac.

  Uwielbiala wiatr.  Nie wiedziala dlaczego, ale zawsze czula sie jak wcielenie
wiatru.   Jej  zycie  bylo  jak  wiatr,  czasem  delikatne, a czasem jak burza,
probujaca ja zniszczyc.

  *****

  Obudzila  sie  zanim  zabrzmialbudzik.   Dzis bedzie mily dzien- pomyslala.
Haruka  przeciagnela sie i poszla pod prysznic.  Dobrym pomyslem bylaby kapiel,
ale nie miala na to czasu - musiala sie spieszyc na tor wyscigowy.

  Przekasila wiec szybkie sniadanie i popedzila w stronewindy.

  W podziemnym garazu wiezowca w ktorym mieszkala dopadla do swojego motocykla.
Uruchomila  silnik  i  zapiela skorzana kurtke.  Bedzie dzis cieplo, ale nie na
tyle,  aby  nie  mogla  zmarznac pedzac po ulicy.  Wciagnela rekawice i helm, a
potem wyjechala na zewnatrz.

  "Dzien  dobry  Ten'ou-san" - uslyszala mechanika - Yamagate - ktory pozdrowil
ja, jak tylko dojechala na miejsce.

  "Dzien dobry" - odpowiedziala - "Jak tam moj samochod?"

  "Mruczy  jak  kot" - Yamagata odpowiedzialdumnie - "Bedzie ci dobrze sluzyc,
zobaczysz"

  Haruka  poklepala  mechanika po ramieniu - "Jestem pewna,ze poniesie mnie do
zwyciestwa"

  "Na  pewno..."  -  uslyszala  odpowiedz  -  "Chodz  lepiej i obejrzyj te drobna
poprawkew pompie paliwowej.  Mam nadzieje..."

  -----

  'Troche  starsza, troche madrzejsza' - nowy rok szkolny zaczalsiedla Haruki
kiepsko.  A raczej kiepsko zaczalsie dla jej mamy.  Haruka urosla niesamowicie
w  przeciagu  ostatnich  kilku  miesiecy.   Tak bardzo, ze nie bylo juz zadnych
dziewczecych mundurkow, ktore by na nia pasowaly.

  Szkola  zaproponowala  jej  wiec  meskie  mundurki.   Mama  Haruki  probowala
wszystkiego,  zeby  tylko  znalezc  jej  jakies odpowiednie sukienki, ale w tej
chwili  nie miala juz wyboru.  Haruka musiala chodzic przeciez do szkoly, nawet
jesli oznaczalo to noszenie meskich ubran.

  Haruka zalozyla gore od garnituru i poprawila krawat - ten ktorego tak bardzo
nie  cierpiala  jej mama.  Zadowolona ze swojego ubioru pomaszerowala na dolna
sniadanie.

  Jej  mama  wyszla do pracy, jak zwykle wczesnie rano, ale ojciec wciaz bylna
dole.

  "Dziendobry  Ruka-chan"  -  pozdrowilja,  jak tylko weszla do pokoju - "Oh!
Wygladasz dzis bardzo ladnie" - pochwalil.

  Haruka  zauwazyla, ze ojciec czesciej chwaliljej wyglad gdy to ona wybierala
sobie   ubrania,   a  nie  jej  mama.   Z  poczatku  zawsze  takie  komplementy
przyprawialy  ja  o  rumieniec,  ale  z czasem zaczela je lubic - zaczela nawet
wyszukiwac takie ubrania, w ktorych najbardziej podobala sieojcu.

  Haruki nie interesowala opinia mamy na temat jej ubioru - byla zreszta zawsze
taka  sama  -  wedlug  niej Haruka byla ubrana "niewlasciwie" i "niestosownie".
Opinia ojca, z drugiej strony, byla dla Haruki bardzo wazna.

  Usmiechnela  sie wiec i poprawila krawat mowiac - "Lubie ten mundurek o wiele
bardziej, niz ten dla dziewczyn".  Usiadla do stolu.

  "Nie watpie, ze tak jest" - uslyszala odpowiedz.  Na sniadanie byly nalesniki
z dzemem.

  "Ciesz  sie  nim,  dopoki  mozesz"  - dodalpo chwili.  "Jak tylko twoja mama
znajdzie ubrania na twoj rozmiar - bedziesz musiala z niego zrezygnowac"

  "Wiem, tato" - Haruka odpowiedziala poslusznie, pomiedzy kesami jedzenia.

  Ojciec  usmiechnal sie do niej - "Nie powinienem pozwalac ci nosic garniturow
tak  czesto  jak  chcesz.   Wiesz  przeciez,  ze  doprowadza  to  twoja mame do
rozpaczy.  Zaczela mi juz mowic, ze wychowuje cie na chlopca".

  Haruka  byla  lekko  zaskoczona  tym  co  uslyszala.  "Nie jestem chlopcem" -
odpowiedziala ostroznie.

  "Oczywiscie,  ze  nie, Ruka-chan!" - rozesmialsiecicho - "Moze powiedzialem
to  troche niejasno.  Twoja mama uwaza,ze wychowujecie na chlopca, abys mogla
poprowadzic po mnie piekarnie"

  Haruka  pomyslala  nad  tym  przez  chwilke  -  "A  chcialbys, abym zajmowala
siepiekarnia?" - zapytala.

  "To  co  ja  chce,  nie jest istotne.  Ja juz zdecydowalem, jakie ma byc moje
zycie.   Ty  masz  jeszcze  czas.   Pytanie  powinno  brzmiec,  czy *ty* chcesz
zajmowac siepiekarnia".

  Haruka zastanowila siedokladnie.  Czego tak naprawde chciala od zycia?  Inne
osoby  z  jej  klasy  chcialy  byc  lekarzami, modelkami, ale kim ona chcialaby
zostac?  Nigdy przedtem o tym nie myslala.

  Zamiast  tego  odwazyla  sie  zadac  pytanie,  ktore dreczylo jajuz od kilku
miesiecy.

  "Nie  wiem  tato czy chcialabym zajmowac siepiekarnia." - powiedziala - "Ale
mam pytanie.  Zanim sie urodzilam, chciales miec dziewczynke, czy chlopca?"

  Po  raz  pierwszy w zyciu zobaczyla wyraz zaskoczenia na twarzy swojego taty.
Jej  pytanie  bylo  najwyrazniej  dla niego niespodzianka.  Odpowiedzialjednak
szybko:   "Chcialem  miec  *ciebie*  Haruka.  Nie obchodzilo mnie, czy bedziesz
dziewczynka, czy chlopcem.  Chcialem po prostu miec dziecko".

  "Kochasz mnie?" - Haruka wyszeptala cicho i niepewie.

  Jej  ojciec  znowu wydal sie zaskoczony.  Wstal z krzesla, podszedl do niej i
uklakl przy Haruce.

  Po  chwili  odpowiedzialcicho:   "Na  calym swiecie najbardziej kocham Boga,
ciebie  i  twoja mame.  Nie ma znaczenia, w jakie klopoty sie wpakujesz, zawsze
bede cie kochal.  Dalem ci zycie, dalem ci czesc siebie.".

  "Oh, tato!" - Haruka objela ojca za szyje i uscisnela go mocno.

  "Nie wazne co sie stanie, zawsze bede cie kochac" - powiedzialjeszcze raz.

  Po chwili dodaljeszcze - "Zaczekaj tu na mnie chwilke" - i wyszedlz pokoju.

  Wrocil,  trzymajac  cos  w  dloni.   Zalozyl na szyje Haruki delikatny, zloty
lancuszek  z  malym krzyzykiem na koncu.  Haruka przyjrzala mu sie i zapytala -
"Co to jest?".  Lancuszek bylsliczny, drobny i delikatny.

  "Twoj  dziadek  chcial, abym dalci go gdy bedziesz gotowa.  Mam wrazenie, ze
dzis nadszedl odpowiedni dzien".

  ------

  "Widzisz to?"

  "Chyba...  jeszcze  troszke...  aa!   Tak,  teraz widze" - Haruka oderwala sie na
chwilke  sie  od  silnika przy ktorym pracowala od dluzszego juz czasu.  Otarla
brwi wierzchem dloni.

  Yamagata  przygladalsie, jak pracuje.  "Nie musisz tego robic.  Jedyne co od
ciebie  oczekujemy  to  zebys  jezdzila  dookola  toru  najszybciej  jak  tylko
potrafisz.   Nigdzie  w  kontrakcie  nie masz napisane, ze musisz pracowac przy
samochodzie" - usmiechnal sie do niej.

  "Lubie  grzebac  przy samochodach, ktorymi jezdze.  Wiem, ze potrafisz zrobic
wszystko  szybciej  i  lepiej ode mnie, ale ja tez chce sie nauczyc." - wytarla
narzedzia, ktorymi pracowala w scierke, zanim odlozyla je do szuflady.

  "To  wlasnie  czyni  cieinna niz inni kierowcy.  Nic dziwnego, ze jestestak
popularna wsrod mechanikow" - powiedzial.

  "I  nie mam nic przeciwko, aby czasem potestowac dla nich kilka samochodow" -
dodala Haruka.

  Yamagata  rozesmialsie  serdecznie.  To byla prawda, wiekszosc kierowcow nie
lubila  jazd  probnych.   Haruka  po prostu lubila jezdzic.  Nie mialo dla niej
znaczenia,  czy  jedzie  w  wyscigu, czy nie - ona po prostu pragnela pedzic po
torze.  Ta dziewczyna czesto przypominala mu jego wlasna mlodosc.

  Haruka  byla  wspaniala.   Pelna  entuzjazmu.   Madra,  szybka, utalentowana.
Yamagata  traktowal ja jak wlasna corke.  Zaczela swojakariere w druzynie jako
'maskotka'.   Jako  'chlopiec' na posylki, ale dzieki swojemu urokowi udalo sie
jej  jakos  dorwac  do  kierownicy.   O,  tak,  to byl urok osobisty.  Yamagata
widzial  wiele  razy jak uzywala swojego usmiechu aby zdobycto, czego chciala,
on sam jej tez latwo ulegal.

  Byla  dla  innych  niczym ogiendla cmy - przyciagala ich uwage, mimo ze sama
nie zdawala sobie z tego sprawy.

  To  dziwne,  byla  przeciez taka cicha dziewczyna.  Nie mowila nigdy o swojej
rodzinie.   Yamagata  z poczatku myslal, ze nie ma zadnej, poniewaz zawsze byla
tutaj   -  na  torze  wyscigowym.   Potem,  po  kilku  miesiacach,  jej  ojciec
przyjechalw odwiedziny.  Wygladal na milego czlowieka.  Yamagata juz wiedzial,
po kim Haruka odziedziczyla swoj meski wyglad i cieply ton glosu.

  Nigdy  nie  widzialjej  mamy.   Raz zapytalsie Haruki czemu.  Jej odpowiedz
zszokowala  go.   Pracowala  wtedy przy samochodzie:  upuscila narzedzia, kiedy
tylko zadalpytanie.  Jedyna odpowiedzia bylo, ze "nie byla zainteresowana".

  Te  proste  slowa  mogly  znaczyc,  ze nie byla zainteresowana wyscigami, ale
Yamagata  mialprzeczucie,  ze  chodzilo  o  cos  wiecej,  ze jej mama nie jest
zainteresowana sama *Haruka*.

  Od tego czasu staral sie bycpodpora dla tej dziewczyny.  Dobrze wiedzial, ze
mogla liczycna kazdego czlonka swojego zespolu, nawet jesli ona sama nie miala
o  tym  pojecia.   Yamagata  znal  ja jednak wystarczajaco, by przypuszczac, ze
Haruka  nigdy  nie  poprosi  nikogo  o  pomoc,  nawet  gdy  jej naprawde bedzie
potrzebowala.   Ona  nalezala  do  takich  osob,  ktore zawsze chca rozwiazywac
wszystkie swoje problemy same.

  Yamagata  staralsie  zawsze  przychodzic  jej  z pomoca, ale nigdy otwarcie.
Haruka  nie  przyjelaby  wyciagnietej ku sobie pomocnej dloni - byla na to zbyt
dumna.

  Cale jej zycie obracalo sie wylacznie wokol wyscigow oraz nauki.  Yamagata ja
lubil,  ale nie byldo konca pewien, czy to normalne, aby taka dziewczyna w jej
wieku   nie   miala   zadnych  przyjaciol.   Nigdy  nie  przyprowadzila  zadnej
przyjaciolki  na  tor wyscigowy i, byl tego pewien, nigdy nie przyprowadzila ze
sobachlopaka.

  Zastanawialsie  nad  tym  od  dluzszego czasu.  Przeciez na torze wyscigowym
krecilo  sie  tylu  przystojnych  chlopcow,  mogla  przeciez bez trudu ktoregos
poderwac.   Pewnego razu pokazaljej, jego zdaniem najprzystojnieszego kierowce
w  Japonii.   Haruka  popatrzyzla  tylko  na niego, pokrecila przeczaco glowa i
wrocila do swoich zajec.

  To martwilo starego mechanika, ale nic nie moglna to poradzic.  Jesli Haruka
nie byla zainteresowana, to znaczylo ze nie byla zainteresowana.

  Zadowolil   sie   wiec   cichym  wspieraniem  tej  dziewczyny.   Wielokrotnie
zastanawialsie,  co  sprawilo,  zezamknela  sieona za tak ciasnymi barierami.
Ktos musial ja kiedys bardzo skrzywdzic.

  -----

  Na zewnatrz panowalpiekny dzien.  Tym gorzej, bo Haruka musiala tkwic tutaj.
Westchnela  cicho  i  sprobowala  skupic siena nauce.  Polozyla znowu palce na
klawiaturze pianina i zaczela powtarzac w kolko te same, zmudne cwiczenia.

  To  bylo  nudne,  wolne i nie lubila tego.  Nauka gry to oczywiscie kolejny z
cudownych  pomyslow jej mamy, aby zrobic z niej 'wlasciwa' dziewczynke.  Haruka
nie  miala  zielonego  pojecia, w jaki sposob gra na pianinie mialaby uczynic z
kogokolwiek 'dame'.

  Usmiechnela sie, bo jej mama nie potrafila grac.

  "Haruka,  grasz  za  szybko.   Zwolnij"  -  nauczyciel znowu ja upomnial.  To
bylnajwiekszy  problem  z  gra  na  pianinie  - zawsze probowala przyspieszac.
Kiedy   miala   grac  wolne  i  nudne  kawalki,  chciala  grac  cos  szybkiego,
energicznego.   Ale  nie  -  nic  z  tego.   Musiala  w  kolko brzdakac te same
fragmenty.

  "Haruka!"  -  nauczyciel  wydawalsie zdenerwowany.  Sprobowala skupic siena
grze.

  Przygladalsie  jej.   Kiedy  skonczyla  grac,  powiedzial:   "Wystarczy.  To
wszystko na dzisiaj.  W domu muszisz potrenowac kawalki ze stron 15-20".

  "Tak, prosze pana" - jasnowlosa dziewczynka zebrala swoje notatki i wyszla na
zewnatrz.

  Tak  naprawde  to  troszke lubila nauke gry.  Granie na pianinie przychodzilo
jej  z  latwoscia, jak zreszta wszystko czym tylko sie zajmowala.  Nie podobalo
sie jej, ze to jej mama ja do tego zmuszala.

  -----

  "Ten'ou-san!"  -  jeden  z  mlodych  mechanikow  zawolal, gdy szla wlasnie do
swojego motoru.  Zatrzymala sie i poczekala na niego.

  "Hiyama-kun"  -  pozdrowila  go  uprzejmie.   Nie  bylznowu tak duzo od niej
starszy,  najwyzej  rok  albo  dwa,  ale  Haruka  zawsze  traktowala wszystkich
jednakowo.   Nawet Amerykanow, ktory nie cierpieli gdy uzywala grzecznosciowych
koncowek.

  "Ah,"  - mechanik zamyslil sie przez chwilke, - "Wlasnie sie dowiedzialem, ze
zamieszkalas  w  okolicy.   Ja  tez  tutaj  mieszkam, zastanawialem sie czy nie
zechcialabys, abym pokazalci te dzielnice Tokyo."

  Haruka  polozyla mu dlon na ramieniu:  "To milo z twojej strony, ale sama juz
zwiedzilam teren" - usmiechnela sie lekko.

  Podeszla do motoru, pomachala mechanikowi na pozegnanie i popedzila do domu.

  Z  tylu  garazu  Yamagata  po  raz  kolejny  przeklalHaruke,  za  odrzucenie
propozycji  chlopaka.   Wiedzial,  ze Haruka spodobala sie mlodemu mechanikowi.
Mial nadzieje, ze propozycja wspolnego spaceru przerodzi siew cos wiecej.

  "Do  diabla  dziewczyno!   Nie  mozesz  sie  tak  trzymac z dala od ludzi!" -
sfrustrowany   Yamagata   wlozylusmarowana  scierke  do  kieszeni  w  czystych
spodniach i wrocildo swoich zajec.

  -----

  Haruka  wyszla  z  gabinetu dzieciecego psychiatry bardziej niz roztrzesiona.
Tata czekalna nia w poczekalni.  Podeszla do niego i przytulila sie mocno.

  Plakala.   Nienawidzila tego, ale plakala.  Psychiatra doprowadzilja do lez,
sprawilze opowiedziala mu o wszystkich swoich smutkach.

  Byl  to  oczywiscie  pomysljej  mamy,  aby  zabrac  ja  do  psychologa.  Nie
powiedziala  tego  otwarcie,  ale  i tak wszyscy wiedzieli, ze chciala od niego
uslyszec, co jest "zle" z Haruka.

  Haruka uwazala, nic ze z nia nie jest zle.  Czula sie po prostu nierozumiana.

  ^^^^^

  "Rozmawialem  z Haruka" - powiedzialpsychiatra podczas spotkania z rodzicami
nastepnego dnia.  Haruka nie byla obecna przy tej rozmowie.

  "I co jest z nia zle doktorze?" - zapytala mama Haruki.

  Psychiatra westchnal ciezko.  Bylo dokladnie tak, jak opowiedziala mu ta mala
dziewczynka.

  "Nic  z  nia  nie  jest  zle.   Tak  naprawde to bardzo inteligentne dziecko.
Spodziewalbym  siepo  niej  wspanialych  rzeczy,  *jesli* tylko pozwolicie jej
bycsoba."

  "Chcemy  byc  dla niej jak najlepszymi rodzicami.  Proszepowiedziec, co mamy
robic." - ojciec Haruki byldelikatny i cichy, dokladnie taki, jakim opisala go
sama Haruka.

  "Po  pierwsze:   Haruke  mozna  opisac  jako typowa 'chlopczyce'.  To dlatego
przyprowadziliscie   ja   tutaj.    Ale  to  jest  tylko  sposob  jej  bycia  i
prawdopodobnie  juz na zawsze taka pozostanie.  Nie mozecie zmusic jej aby byla
bardziej 'dziewczeca' - bedzie sie tylko sprzeciwiac."

  "Najwazniejsze,  zebyscie pozwolili jej bycsoba.  Jak juz mowilem, Haruka to
inteligentna  dziewczynka,  ale brakuje jej troszke oglady.  Zamiast zmuszac ja
do  zalozenia  kajdanow  sprobujcie  ja  delikatnie  pokierowac  w  odpowiednim
kierunku".

  "To  *wy*  odpowiadacie  za  to,  w jaki sposob ona postrzega swiat.  A w tej
chwili  nie  jest on dla niej najmilszym miejscem.  Czy zdajecie sobie sprawe z
tego,  jak bardzo ja krzywdzicie?".  - zwrocil sie do jej mamy.  Chcialuniknac
takiej  rozmowy, ale to dziewczynka byla najbardziej poszkodowana osoba z calej
tej rodziny.

  "Ja?   Ja  robie  tylko  to, co jest dla niej najlepsze" - odpowiedziala mama
Haruki.

  Psycholog pokiwal glowa smutno - "W takim razie bardzo mi przykro.".

  "Najlepsze  co  mozecie  dla  niej  zrobic  to  pozwolic  jej  rozwijac swoje
zainteresowania.   Powiedziala  mi,  ze  lubi  grac  w  baseball.  Dlaczego nie
pojdziecie  z  nia kiedys i nie popatrzycie jak gra?  To mogloby jej udowodnic,
ze sie nia interesujecie."

  "To  wszystko  fascynujace,  ale  co mam zrobic aby przestala nosic chlopiece
ubrania,  wdawac  sie  w  bojki i zachowywac jak chlopak?  Nie chce aby grala w
baseball, tak nie powinna zachowywac siemloda dama.  Poza tym wszystkie ciuchy
niszcza  sie  podczas  jej  glupich zabaw" - odparla mama Haruki, nie sluchajac
najwyrazniej lekarza.

  Psycholog  byl zasmucony.  Powiedzialjeszcze raz:  "*Nie mozecie* jej zmusic
by  przestala  byctym,  kim  jest.  *Mozecie* ja delikatnie zachecic do zmian.
Haruka  ma silna osobowosc, im bardziej bedziecie na nianaciskac, tym bardziej
sie bedzie wam opierac."

  Kobieta wstala i powiedziala:  "Dziekuje doktorze".  Nie dodala "za nic", ale
moglto wyczytacz jej twarzy.  Wyszla z gabinetu trzaskajac drzwiami.

  "Przepraszam za nia" - powiedzialjej maz.  "Ona niestety taka juz jest."

  Po  chwili  dodal - "Od dluzszego czasu staram sie robic to, o czym pan mowi.
I widze pozytywne rezultaty"

  "Wiem,  Haruka  opowiedziala  mi o panu.  Ona na prawdelubi sposob w jaki ja
pan  traktuje.   Ale  to  jej  nie  zmieni,  w  kazdym razie nie tak bardzo, by
zadowolic panska zone".

  W  gabinecie przestala wreszcie panowac przykra atmosfera.  Psycholog dopiero
teraz  zauwazyl,  jak  bardzo  spiety  byl przy mamie Haruki.  Tym bardziej jej
wspolczul - ona musiala wytrzymywac z ta kobieta na codzien.

  "Rzeczywiscie,  Haruka  jest  silna dziewczyna.  Tylko ze ja nie chce aby sie
zmieniala.  Kocham ja taka, jaka jest".

  Psychiatra  wzialgleboki oddech.  Zastanawial sie czy powinien to mowic, ale
doszedldo wniosku, ze warto ostrzec jej tate, tak na wszelki wypadek:

  "Panie  Tenou-san,  czy Haruka kiedykolwiek wykazywala jakies zainteresowanie
chlopcami?"

  "Co?   Przeciez  bawi  sie  z  nimi  bez  przerwy.   No i sie z nimi bije." -
uslyszalodpowiedz taka, jakiej siespodziewal.

  "Mialem  na  mysli to, czy podkochuje sie w ktoryms, czy ktorykolwiek siejej
podoba... takie rzeczy."

  Ojciec  Haruki  zastanowil sie przez chwilke - "Nie, nie zauwazylem.  Ale czy
ona nie jest jeszcze troszke za mloda?"

  "Byc  moze  panie  Tenou-san.   Ale jesli nigdy nie przyprowadzi panu do domu
chlopaka, niech pan nie bedzie rozczarowany."

  Ojciec  Haruki  zamknal  oczy  i  powiedzial:   "Obawialem  sie,  ze  to moze
bycmozliwe.   Ale  panie  doktorze, wierze, ze jest na tym swiecie ktos, w kim
Haruka  sie  zakocha  i  ze  ten  ktos  odwzajemni jej uczucia.  Wierze, ze dla
kazdego z nas jest taki ktos.  Taka bratnia dusza."

  "To  troche  wyidelizowany  punkt  widzenia"  - psychiatra pomyslal chwilke -
"Niech  pan sie upewni, ze przekazal pan swojej corce taki sposob myslenia.  To
da  jej  odwage,  aby wciaz szukac.  Albo nie uciekac w przerazeniu, gdy milosc
zacznie szukac ja." - usmiechnal sie szeroko.

  "Tak,  to  moglby  byc  problem..."  -  ojciec  Haruki  takze  sie usmiechnal -
"Dziekuje panie doktorze."

  ^^^^^

  Tata  pierwszy wrocil do domu z wizyty u psychiatry.  "Twoja mama miala kilka
waznych rzeczy do zrobienia" - wyjasnil.

  "Jak  zwykle" - Haruka wymamrotala do siebie.  Jej mama *zawsze* miala jakies
wazne sprawy w biurze.  Nigdy nie byla w domu.  Nie, zeby Haruce szczegolnie to
przeszkadzalo,  przeciez  to  ona  czynila jej zycie niemozliwym do zniesienia.
Ale miloby bylo, gdyby czasem wykazala nia jakies zainteresowanie.

  "Haruka" - uslyszala glos ojca wolajacy ja do siebie.

  "Sporo dzisiaj o tobie rozmawialismy." - powiedzial.

  Byla  zaskoczona,  nie  spodziewala  sie,  ze  tata  bedzie rozmawiac z nia o
wizycie  u  psychologa.   "Wiesz tato, ja po prostu nie cierpie byc zmuszana do
obienia czegos, czego nie lubie.  Lubie na przyklad grac w baseball.  Granie na
pianinie jest o wiele mniej zabawne."

  "Ale  zupelnie  nie  lubie  na przyklad bawic sie z innymi dziewczynami.  Nie
cierpie tych ich wszystkich lalek, ubranek i rozmow o tym z kim sie ozenie.  To
wszystko tylko strata czasu."

  Ojciec Haruki nie powiedzial ani slowa.

  Po  kilku  minutach  ciszy  dziewczynka  spojrzala na niego zniecierpliwiona.
Wyraz twarzy jej taty oznaczal, ze myslalo czyms bardzo intensywnie.

  "Ruka-chan,  wiem,  ze  bedzie  to  ciezkie  dla ciebie, ale prosze cie, badz
cierpliwa  i  sprobuj  byc lepsza dla swojej mamy.  Ona ma wyrobiona opiniejak
powinnas  sie  zachowywac.   Chociaz  ja  wolalbym,  zebys  tylko  byla soba" -
westchnal  cicho  - "Postaram sie zlagodzic wszelkie przykrosci, jakie moga cie
spotkac z jej strony, ale obawiam sie, ze nie zawsze bede w stanie ci pomoc."

  "Uroslas juz tak bardzo..." - uscisnal ja lekko - "Ale wciaz masz jeszcze wiele
lat dorastania przed soba.  Wierze, ze wyrosniesz na wspaniala kobiete.  Jestes
bardzo utalentowana i inteligentna".

  Haruka byla szczesliwa wiedzac, ze ojciec jest z niej dumny.

  "Dziekuje  tato" - Haruka uscisnela go jeszcze raz.  - "Pojde na dwor troszke
siepobawic, dobrze?"

  "Najpierw zmien ubranie" - usmiechnal sie do niej.

  Haruka wybiegla z pokoju.

  -----

  Haruka  przyspieszala  na  autostradzie.   Pochylila  sie  nisko na motorze i
cieszyla sieuczuciem wiatru wiejacego w twarz.

  Pewnego  dnia odkryla, ze to jest wlasnie jej powolanie.  Calkiem przypadkowo
-  jechala  do  znajomych  razem z rodzicami.  Tyle, ze rodzice zdecydowali sie
kupic bilety na superszybki pociag.

  Widok  krajobrazu  przebiegajacego  w  takim  tempie tuz kolo niej, zauroczyl
Haruke od razu.

  W  koncu  Haruka  dojechala  do  miejsca swojego przeznaczenia - Szkoly Mugen
Gakuen.  Musiala wziac mundurek szkolny oraz ksiazki.

  Nie  zajmowalo  jej zazwyczaj wiele czasu aby zmusic innych do robienia tego,
co  chciala.   Kilka  uszczypliwych  slow, kilka zimnych spojrzen rzuconych tu...
Oczywiscie  -  Haruka zazadala meskiego mundurku, nie przejmujac sieprotestami
jakie rozlegly sie dookola.

  Usiadla  przed  mloda  dziewczyna,  ktora  przegladala  jej  dokumenty.  "Ah!
Widze,  ze  chcialabys  nalezec  do  druzyny  sportowej.   W  jakich konkretnie
dyscyplinach?"

  "Bieg na 100 metrow to moja najlepsza konkurencja, ale dobrze biegam tez i na
dlugie  dystanse."  -  Haruka  odchylila  sie  na  swoim  krzesle i starala sie
wygladac  na  rozluzniona.   Ciezko bylo tego dokonac, bo krzeslo bylo okropnie
niewygodne, ale jakos sie jej udalo.

  "100 metrow.  Dobrze, skontaktuj sie z trenerem, moze cie przyjmie.".

  "A co z druzyna baseballowa?" - zapytala Haruka, bez wiekszego przekonania.

  "Przykro mi, to dozwolone wylacznie dla chlopcow".

  Haruka  zmruzyla  lekko  oczy  i  przyjrzala  sie  groznie dziewczynie, ktora
zaczerwienila  sie.   "Jestes tego pewna?" - Haruka obnizyla glos, do niskiego,
meskiego tonu.

  "Tak.   Niestety"  -  dziewczyna  byla  nieugieta.   Haruka pomyslala, ze nie
powinna zaczynac roku szkolnego od klotni.  Usmiechnela siewiec do dziewczyny,
ktora nieswiadomie odetchnela z ulga.

  Jakis  chlopak  wszedl do biura i przynosljej maly pakunek.  "Ten'ou Haruka?
To  ubranie,  ktorego  zazadalas  oraz  lista  ksiazek,  ktore  musisz  wziac z
czytelni".

  "Dziekuje"  -  Haruka  wyciagnela  z  pakunku  plan zajec.  Tak, ten plan nie
bedzie  jej  utrudnialwizyt na torze wyscigowym.  Postanowila zwiedzic szkole,
nie majac nic lepszego do roboty.

  Szkola   byla   imponujaca,  olbrzymia.   Haruka  podziwiala  go  jednak  nie
zachwycajac   sie  zbytnio.   Ogladanie  wszystkiego  na  zimno,  bez  zbednego
podekscytowania bylo bardziej efektywne.

  Znalazla  trenera,  ktory  przyjal  ja do druzyny bez wahania.  Wyglad Haruki
swiadczyl,   ze  bedzie  wysmienitym  biegaczem,  a  dodatkowo  wyprzedzala  ja
reputacja z poprzednich szkol.

  Podczas  rozmowy,  ktora  trwala  niemal  godzine, Haruka dowiedziala sie, ze
Mugen  Gakuen dzieli swoje obiekty sportowe z kilkoma innymi szkolami.  'Widac,
nawet taka szkola nie moze miec wszystkiego' - powiedziala sobie.

  Nauka rozpoczynala sie w poniedzialek.

  Haruka  obiecala  rodzicom, ze skonczy szkole.  Majac lat 16 byla juz calkiem
niezalezna.    Musiala   byc   -  zycie  w  domu  nauczylo  ja  dosc  brutalnie
samodzielnosci.

  To  nie  byla wina ojca - on zawsze pomagaljej kiedy tylko mogl, ale praca w
piekarni zajmowala mu praktycznie caly wolny czas.

  To  matka  - ignorowala ja, zostawiala sama sobie, aby radzila sobie sama.  A
potem mowila, ze jest do niczego.

  Haruke  to  bolalo, chociaz starala sie gleboko ukrywac uczucia.  Niezaleznie
od tego, jak mocno probowala, niewazne jak dobrze jej szlo - mama zawsze byla z
niej niezadowolona.

  'Moglabys  sprobowac  kochac  mnie taka, jaka jestem' - wymamrotala do siebie
wsiadajac na motor.  Czas bylo juz wracac do domu.

  -----

  Haruka  lezala  na  plecach  w  swoim lozku.  Juz od paru godzin powinna byla
spac,  ale  nie  mogla.  Spedzila ostatnie dwie godziny sluchajac, jak w pokoju
obok rodzice rozmawiaja o niej.

  Ktoregos  dnia  moze  zauwaza,  ze  ich podsluchuje.  Ale wtedy bedzie juz za
pozno.  I tak wszystko wiedziala.

  "Kochanie, powinnas pokazac, ze ci na niej zalezy" - powiedzial jej tata.

  "A po co?  Nie zalezy mi na tym kim ona jest.  Chce, zeby byla taka dama jaka
ja chce, a *to* nie jest dama".  Serce Haruki zamarlo.  - "to *nie jest* dama."

  "Dlaczego  jestes  dla niej taka bezlitosna.  To nasza corka" - glos ojca byl
smutny.

  "To  *twoja*  corka.   Zadna  moja  corka nie wyroslaby na takachlopczyce" -
slowa matki byly dla Haruki niczym sztylety w serce.

  Zaczela  cichutko  plakac.   Caly  czas  chciala  mimo  wszystko, aby mama ja
docenila.  Zrozumiala teraz, ze nigdy sie tak nie stanie.

  Wcisnela  sobie  poduszke  na glowe, starajac sie nie slyszec okrutnych slow.
Nie   mogla   jednak   uniknac   ich   wszystkich,  w  kazdym  razie  nie  tych
wypowiedzianych podniesionym glosem.  Chlopczyca.  Nieznosna.  Plama na honorze
rodziny.  Rozczarowanie.  Porazka.  Wszystkie trafialy prosto w dusze Haruki.

  Czula  bol.   Zal.   Czula  sie skrzywdzona, jak jeszcze nigdy przedtem.  Nie
chciala juzwiecej probowac spelnic oczekiwania swojej mamy.

  Nie chciala juz miec matki.

  *****

  Haruka  dopiela  zamek  blyskawiczny  w  swoim  ubiorze.   Usmiechnela sie do
swojego  odbicia  w  lustrze.   Ten  stroj byl zupelnie odmienny od tego, ktory
nosila podczas pierwszego wyscigu.  Tamten bylza duzy, uzywany, zapasowy stroj
jakiegos mechanika.

  Ten  byltylko  jej.  Dopasowany niczym rekawiczka.  Uszyty na miare - w taki
sposob, aby ukryc jej kobiece ksztalty.  Na srodku plecow mialanapisane duzymi
czerwonymi literami "Ten'ou" a na ramieniu "Haruka".  Znaczki firmowe sponsorow
byly  umieszczone na calym jej stroju....  A wielu innych sponsorow marzylo, zeby
Haruka byla troszke wieksza, aby tez mogli umiescic swoje znaczki...

  Usmiechnela sie do siebie.  Gdyby tylko wiedzieli, ze sponsoruja dziewczyne...

  Wyszla z garazu i podeszla do swojego samochodu.

  "Ten'ou-san!"

  "Wygraj!  Wygraj!"

  "Skop im tylki, Ten'ou-san!"

  Slyszala  okrzyki  tlumu,  ale  ignorowala  je.   Nie  przychodzila tutaj dla
zachwytow.   Przychodzila  dla  siebie.  Fakt, ze innym podobala sie jej jazda,
byl przyjemny, ale nie znaczyl zbyt wiele.

  "Ten'ou-san!   Kocham  cie!"  -  Haruka obejrzala sie i zobaczyla dziewczyne,
podskakujaca niczym krolik i wykrzykujaca jej nazwisko.

  "Naprawde?"  -  wymamrotala  do  siebie.  Ta dziewczyna nie mogla jej kochac,
nikt  jej  nie  kochal, nawet mama.  Haruka byla dla tej dziewczyny co najwyzej
idolem, obrazem.

  "Haruka" - Yamagata podszedldo niej.

  "Tak, Yamagata-san?"

  Stary  mechanik  skinalglowa  w  strone  tlumu.   "Widzisz  ich Haruka?  Oni
wszyscy  przyszli  tu dla ciebie.  Nie przyjechali tutaj aby ogladac moj stary,
pomarszczony  tylek,  gdy  nachylam  sie  nad samochodem.  Ciesz sie ta chwila,
dopoki  ona  trwa,  bo ktoregos dnia mozesz byc takim samym mechanikiem jak ja,
wspominajacym chwile, gdy tlum wykrzykiwaltwoje imie."

  "Przepraszam  Yamagata-san".   Haruka  nigdy  nie  myslala,  ze  on  czul cos
takiego.

  "Za  co, moje dziecko?  Za to ze jestem stary?  Ja juz mialem swoje dni.  Idz
teraz i ciesz sie swoimi" - usmiechnal sie do niej.

  "Bede" - odparla Haruka.

  "Jeszcze  jedno  Haruka.   Zauwazylem,ze  jestes  niespokojna,  odkad sie tu
przeprowadzilas.   Moze  chcialabys  o  czyms  porozmawiac?   Problemy  z nowym
mieszkaniem?  Szkola?"

  Haruka  zamyslila  sie  -  "Nnnie, nie mam zadnych klopotow.  Wszystko jest w
porzadku.   To  po  prostu...eee... po prostu mam okres.  Tak, to tylko miesiaczka.
Niedlugo  sie  skonczy"  -  Haruka  usmiechnela  sie niepewnie.  "No, ide - mam
wyscig do wygrania!" - dodala idac w strone samochodu.

  "Haruka!" - Yamagata krzyknal do niej - "Oszukujesz mnie!"

  "Wiem!" - odkrzyknela i zalozyla kask na glowe.

  "Gluptasek." - Yamagata powiedzialto do siebie.  - "Dobrze wiemy, kiedy masz
okres.   Zaznaczylismy  go  nawet  na  kalendarzu w moim pokoju, jesli tego nie
zauwazylas."

  Prawdopodobnie   zauwazyla   i   sprobowala   go  jakos  zmienic.   Nieznosna
dziewczyna.   Kobieta  w  druzynie,  nawet  tak  meska  jak  ona,  to  bylo cos
interesujacego.

  -----

  Przez  ostatnie  dwa  lata  byla  na  torze  wyscigowym podczas kazdej wolnej
chwili.   Z  poczatku wszyscy traktowali ja jak dziecko.  Nie pozwolila, aby to
jej  przeszkodzilo.   Udalo  siejej zzyc z mechanikami, mimo ze przez pol roku
przynosila im tylko narzedzia.

  Po  jakims  czasie,  zaakceptowali  Haruke  jako  pewnego  rodzaju  maskotke.
Wpuszczali ja do boksow podczas wyscigow, uczyli ja jak naprawia sie samochody.
Dostala  jednak  to, czego naprawde chciala dopiero, gdy naczelny mechanik oraz
wlasciciel druzyny, Yamagata, nauczyl ja prowadzic bolid Formuly 1.

  Boze,  to  bylo  cudowne!   Czula  sie niesamowicie pedzac po torze.  Nic nie
moglo opisac tego uczucia!

  Jej  matka  oczywiscie  byla niezadowolona.  Jej tata tez nie bylzachwycony,
ale  nie  protestowal.   Po prostu poprosil ja, by byla ostrozna.  Wiedzial, ze
nie  bedzie jezdzic brawurowo, w koncu chodzilo tu o jej zycie.  Haruka starala
sie unikac zbednego ryzyka.

  Haruka   uwielbiala  dzielic  sie  ze  swoim  ojcem  doswiadczeniami  z  toru
wyscigowego.   Gadala  z  nim  godzinami  na temat osiagow silnikow, kierowcow,
wyscigow.  A on sluchal jej uwaznie.  Kochala go za to.

  Nie  rozmawiala  oczywiscie  o  wyscigach  ze swoja mama.  Ona nigdy nie byla
zainteresowana jej hobby.

  Tego  dnia,  po  raz  pierwszy  w  zyciu zdobyla to, czego pragnela.  Po roku
wreszcie  zdobyla swoj pierwszy, liczacy sie wynik na torze.  W tym dniu, jeden
z  kierowcow  ciezko  zachorowal,  a  nie  bylo  nikogo,  kto  by  go zastapil.
Zaproponowala   zdesperowanemu  Yamagacie  swojakandydature.   Stary  mechanik
wiedzial,  co  Haruka  potrafi, ale nie mogl przeciez pozwolic dziewczynie brac
udzialu  w  wyscigach.   Uslyszawszy  to Haruka wziela nozyczki i obciela sobie
przy  nim wlosy na krotko.  Powiedziala, ze w ubraniu kierowcy i z taka fryzura
nikt  nie pozna, ze nie jest chlopakiem.  Yamagata sie zgodzil.  Haruka zdobyla
drugie  miejsce,  przybyla  na  mete tylko pare metrow za najlepszym kierowca w
kraju!

  Swoje  dlugie  wlosy  wlozyla  do  zwycieskiego  pucharu.  Traktowala je jako
dodatek do trofeum.

  "Tato!" - zawolala, gdy tylko wrocila do domu.

  "Ruka-chan?" - odpowiedzial z kuchni.

  "Tato!" - Haruka wpadla tam jak burza.  To byl taki ekscytujacy dzien.

  Ojciec  przerwal  przygotowywanie  obiadu.  Haruka usmiechnela sieniepewnie,
widzac jak jej tata po prostu stanal niczym zamurowany, z patelnia w powietrzu.

  "Mam  nadzieje,  ze masz jakis dobry powod, ktory wyjasni twoja nowa fryzure,
Ruka-chan"  -  powiedzial  w  koncu,  gaszac  gaz i odkladajac wszystko na bok.
Podszedldo niej i przyjrzal siedokladnie jej wlosom.

  Haruka opowiedziala mu wszystko co sie stalo.

  "Obcielas wlosy, bo chcialas wygladac jak chlopiec?" - jego glos byl niski.

  Haruka usmiechala sie dumnie.  "Tak, tato."

  Westchnal cicho.  Objal swoja corke i przytulil mowiac.  "Ruka-chan, jestem z
ciebie  dumny.   Jestem  szczesliwy,  ze  znalazlas  cel  w  swoim  zyciu.  Ale
pamietaj,  niezaleznie  od  wszystkiego, niezaleznie od tego co zrobisz, zawsze
bedziesz moja mala dziewczynka."

  Haruka czula, ze krylo sie cos wiecej za tymi slowami.  Co to moglo byc - nie
wiedziala.

  Poszli do pobliskiego fryzjera, aby uporzadkowacnieco jej niezdarnie obciete
wlosy.   Haruka  podobala sie sobie z nowa fryzura.  Nie mogla siepowstrzymac,
aby  nie  dotknac czasem swojej glowy.  To bylo niezwykle uczucie - do tej pory
zawsze miala dlugie wlosy.

  Gdy  jej  mama  wrocila  do domu, byla zszokowana.  Haruka nie chciala mowic,
dlaczego  sie  obciela,  ale  ojciec  poprosil  ja, aby byla szczera.  Fakt, ze
Haruka  obciela  wlosy,  bo nie chciala wygladac jak dziewczyna, przyprawil jej
mameo histerie.

  Pozniej ojciec kazalisc Haruce do pokoju i zabronil ogladania telewizji oraz
wychodzenia  na dwor przez tydzien.  Nie dlatego, zeby ja ukarac, ale po to, by
uspokoic troche zlosc jej mamy.

  Haruka lezac w lozku wciaz rozmyslala o jego slowach.

  "... zawsze bedziesz moja mala dziewczynka."

  Zastanawiala sie, co mial na mysli mowiac jej cos takiego.

  -----

  Haruka  znowu zwyciezyla.  Usmiechnela sie.  Podczas wyscigu zauwazyla nowego
kierowce,  ktory rozbijalsiepo torze jak szalony i, probujac ja wyprzedzic, o
malo  nie spowodowal kraksy.  Nie zachowal siepo sportowemu, probujac zepchnac
ja  z  toru.   Haruka  byla  jednak  zbyt  dobrym  kierowca, by sobie nie z nim
poradzic.

  W  poniedzialek  zamierzala  zlozyc  oficjalna skarge, wiedziala tez, ze taka
skarge zloza i inni uczestnicy dzisiejszego wyscigu.

  Znowu  sie  usmiechnela.  Kilkoro z jej przeciwnikow nie zamierzalo czekac do
poniedzialku i glosno wyrazali swoje oburzenie.  Haruka byla ponad to.  Musiala
byc   spokojna   i   opanowana,   aby   moc   pewnie   prowadzic   samochod   z
szybkosciakilkuset  kilometrow  na  godzine.   Inaczej  to  moglo  by byc zbyt
niebezpieczne.

  Po  odebraniu nagrody pomachala przyjaznie do widowni.  Yamagata mial racje -
byla ostatnio w kiepskim humorze.  Powinna bardziej cieszyc sie zwyciestwem.

  Przebrala sie szybko w swiezy kostium i przebiegla dookola toru, pozdrawiajac
widownie - dokladnie tak, jak spodziewali sie po niej sponsorzy.

  To byl jeden z niewielu szczesliwych momentow jej zycia.

  *****

  "Witamy wszystkich w nowym roku szkolnym" - powiedzialnauczyciel na poczatku
zajec.

  Haruka  westchnela  w  glebi  siebie.  'No i patrz, teraz bedziesz siedziec i
sluchac  tych  nudnych  zajec.'.  Nie miala jednak wiekszego wyboru - do szkoly
chodzic *musiala*.

  Odchylila sie w swoim krzesle, znudzona.  Nauczyciel prosilwszystkich aby po
kolei  wstawali i przedstawiali sie.  Nie sluchala co inni mowili o sobie.  Nie
spodziewala  sie,  zeby  ktokolwiek  zechcial  byc jej przyjacielem, wiec po co
miala sie wysilac?

  Przyszla  jej  kolej.   Wstala,  usmiechnela sie i powiedziala niskim, meskim
glosem:    "Ten'ou  Haruka.   Moim  hobby  jest  jazda  samochodem".   Usiadla.
Wiedziala,  ze to co powiedziala bylo raczej malo ciekawe, ale nie bardzo ja to
obchodzilo.

  "Ten'ou-san... czyz on nie jest przystojny?" - uslyszala gdzies za soba.

  Na te slowa odpowiedzialcichy chichot, rowniez gdzies z tylu.

  Haruka  powstrzymala  sie,  by  nie  rozesmiac  sie do nich glosno.  Czyz nie
bedzie  to  dla  nich niespodzianka, kiedy sie dowiedza?  Haruka nie zamierzala
jednak  zwodzic  zadnej  z dziewczat zbyt dlugo, w wypadku gdyby ktoras zebrala
siena odwage i sprobowala z nia umowic.

  'Kurcze!   Jestem  lepszym chlopakiem niz dziewczyna!' - pomyslala do siebie.
Moze jednak Bog wyrzadziljej okrutny dowcip, zamykajac w ciele kobiety?  Nie -
pomyslala  od  razu.  Nie przeszkadzalo jej bycie kobieta.  Nie plec sie liczy,
ale osobowosc.

  -----

  Haruka  szybko  zdobyla  sponsorow.   Mogla  teraz  brac  udzialw wyscigach.
Spelnila swoje marzenia.

  To  zmienilo  wiele  w  jej  zyciu.   Po  pierwsze - spedzala teraz na prawde
mnostwo  czasu na torze.  Nie byla to akurat taka wielka zmiana, skoro jej mama
i  tak sie zbytnio nia nie interesowala, a ojciec byl zajety prowadzeniem sieci
piekarni.

  Najwiekszazmiana  byly  pieniadze.  Jej rodzina nie byla biedna, zyli raczej
dostatnio.   Ojciec Haruki ciezko pracowal, ale jego corka, w wieku zaledwie 15
lat, miala wiecej pieniedzy nizon zarobil przez cale swoje zycie.

  Nie  przeszkadzalo  mu  to  zbytnio.   Co  wiecej  -  weszli  razem w spolke.
Pieniadze Haruki pozwolily na wynajecie wiekszej ilosci pracownikow, otworzenie
kilku  innych  piekarni  oraz  poszerzenie  interesu.   Jej  inwestycja od razu
zaczela przynosic zyski.

  Haruka  przemyslala swoj kolejny krok bardzo dokladnie.  Kupila maly domek, w
okolicy  w ktorej jej rodzice zawsze chcieli zbudowac dom, gdyby tylko mieli na
to  pieniadze.   Trudno  bylo  ich  przekonac,  ale  w koncu udalo sie- Haruka
powiedziala,  ze kupila ten dom dla siebie i tylko musi miec kogos, kto sie nim
zaopiekuje przez jakis czas.

  Tata Haruki bylporuszony jej gestem.

  "Dlaczego to robisz?" - zapytala sie jej mama.

  "Poniewaz  cie  kocham" - odpowiedziala po prostu.  Nie byla tego taka pewna,
ale wiedziala ze powinna byla ja kochac.

  "Chcesz  pokazac  mi,  jaki  to  wielki sukces odnioslas w zyciu?" - jej mama
mowiac to zmruzyla zlosliwie oczy - "i tylko ja stalam ci na przeszkodzie?..."

  Haruka  dala jej klucze do nowego mieszkania.  "Jedyna przeszkoda, jaka mogla
stanac  mi  na  drodze to bylam tylko ja sama." - powiedziala, wychodzac po raz
ostatni ze swojego mieszkania.

  -----

  Haruka   siedziala  na  lawce  przed  szkola,  czytajac  gazete.   Czula  sie
obserwowana.   Nie zaskoczylo jej to zbytnio - zawsze przyciagala uwage innych,
niezaleznie czy tego chciala czy nie.

  Udawala,  ze  skupiona  jest  calkowicie  na swoim czasopismie, ale katem oka
rozejrzala sie dookola.  Tak.  - Trzy dziewczyny tam, cztery tam.  Jedna oparta
o drzewo.

  Haruka  spojrzala  na  nia  przelotnie.   Ich  oczy  spotkaly sie na chwilke.
Haruka wstala i poszla na do sali sportowej.

  'Ta  dziewczyna  przy drzewie...' - probowala sobie przypomniec, czy kiedys jej
juz nie widziala.  Moze kiedys na torze wyscigowym?

  Nie, ta dziewczyna nie wygladala na taka, co chodzi na tor wyscigowy.

  Zreszta,  Haruka  raczej  zapamietalaby  dziewczyne  o tak niezwyklym kolorze
wlosow - morskim, zielononiebieskim.

  Nastepnym   przedmiotem   byl   WF.    Haruka  weszla  do  szatni  i  zaczela
sierozbierac.  Z poczatku starala sie nie zauwazac szeptow dookola siebie, ale
kiedy  zdjela  kurtke  i  powiesila  ja  w swojej szafce zaczelo jej to grac na
nerwach.

  Rozejrzala siepo szatni, napotykajac kilkanascie dziewczecych spojrzen w nia
wlepionych.

  "Czego?!" - zapytala sie zirytowana.

  "Ten'ou-san...  Szatnia  chlopcow  jest  obok"  - powiedziala najblizej stojaca
dziewczyna.

  Haruka  spojrzala  na  nia  zimno.  "No to co?" - odpiela pasek w spodniach i
zdjela je.  Kilka dziewczat powiedziala stlumione "przepraszam" i odwrocila sie
tylem.

  "Golisz   swoje  nogi,  Ten'ou-san?!!"  -  znowu  uslyszala  glos  tej  samej
dziewczyny.

  "Oczywiscie!"  -  odpowiedziala.   Zalozyla  spodenki  gimnastyczne i wlozyla
spodnie do szafki.

  Kilka dziewczat wciaz siena nia gapilo.  Przestala rozpinac swoja bluzke aby
zapytac:  "Co znowu?"

  "Jestes taki... dziwny, Ten'ou-san!" - jakas dziewczyna w drugim rzedzie szafek
powiedziala cicho.

  "Dlatego,  ze  sie  przebieram?"  - odpowiedziala.  Zdjela bluzke i powiesila
jaw szafce.

  "Nosisz  sportowy  stanik,  Ten'ou-san?!!!!"  -  stojaca obok niej dziewczyna
powiedziala to zszokowana.

  "Przeciez  jestem  dziewczyna!!!!"  -  Haruka  wrzasnela  na nia.  Czula, jak
temperatura w szatni podniosla sie o kilka stopni po tych slowach.

  Dziewczyna,   ktora  z  nia  rozmawiala  byla  jaskrawoczerwona.   Ta,  ktora
stwierdzila,  ze  jest dziwna skulila sie za drzwiami od swojej szafki.  Dobrze
im tak!

  "Jestem  Ten'ou  Haruka i nie jestem chlopakiem" - to powinno zalatwic sprawe
tych wszystkich dziewczyn probujacych ja podrywac.

  Dziewczeta  trzymaly  sie  od  niej  z  daleka  podczas reszty lekcji.  Czuly
siepewnie zaklopotane.  A moze i zniesmaczone, taka meska dziewczyna w klasie.
Haruke niewiele to obchodzilo.

  *****

  Miesiac.   Chodzila  do  Mugen  Gakuen  juz  od  miesiaca, a dziewczeta wciaz
probowaly  z  nia  umawiac.   Zadziwiajace,  we wszystkich poprzednich szkolach
wiadomosc  o  tym,  ze  nie  jest  chlopakiem  roznosila  sie  po szkole raczej
natychmiastowo.

  Haruka  nie  chciala  uczuc.   Uczucia  oznaczaja otwartosc, a to oznacza, ze
mozna ja skrzywdzic.  Haruka nie chciala, aby ktokolwiek ja skrzywdzil.  Lepiej
nie byc kochana, niz byc nieszczesliwa.

  *****

  Zdobyla  przeciwniczke  w konkurencji "100 metrow".  Miala na imie Elza Gray.
Czesto sprzeczaly sieprzyjacielsko, ktora z nich wygra tym razem.

  Jak  do tej pory zawsze wygrywala Haruka, ale musiala na prawde porzadnie sie
starac, aby tego dokonac.

  Elza  byla  kims  najbardziej  zblizonym do przyjaciolki.  Nikt nigdy nie byl
zainteresowany  przyjaznia  z  Haruka, ale Elza przynajmniej traktowala ja jako
rywalke podczas biegow.  Nie bylo to wiele, ale zawsze cos.

  "Nie przegram!" - Elza powiedziala do niej, tuz przed wyscigiem

  Haruka  wyprzedzila  Elze,  ktora  wystartowala  szybciej  od  niej,  juz  za
pierwszym zakretem.

  Ciezko   oddychajaca  przeciwniczka  dopadla  do  Haruki.   "Znowu  wygralas...
Ten'ou-san...   ale   ktoregos   dnia...   jeszcze   cie  dopadne."  -  usmiechnela
sieniepewnie.

  "Byc  moze" - odpowiedziala Haruka.  Elza byla naprawde wysmienita biegaczka.
Haruka byla tylko odrobinke lepsza.

  "Ten'ou-san,  chcialabym  przedstawic ci moja przyjaciolke - Kaioh Michiru" -
powiedziala Elza, gdy spotkaly sie pod szatnia.

  Haruka uklonila sie uprzejmie do stojacej obok dziewczyny.  To byla ta, ktora
kiedys  obserwowala ja stojac kolo drzewa.  Z tego, co Haruka widziala, musiala
to  byc  bardzo  popularna  osoba  w szkole, skoro zawsze latala za nia gromada
chlopakow.  Haruka usmiechnela sie lekko.  Ta dziewczyna wygladala uroczo, byla
taka sliczna...

  'Nie,  gluptasie!'  -  powiedziala  sobie od razu - 'Juz raz wpakowalas sie w
klopoty  myslac  w  ten  sposob.  Obiecalas sobie, ze to byl pierwszy i ostatni
raz!'

  "Obserwowalam  cie  od dluzszego czasu Ten'ou-san.  Chcialabym, abys pozowala
mi do kilku z moich obrazow' - glos Michiru byltaki mily.

  To  wszystko szlo w nieodpowiednim kierunku.  Wszystko w tej dziewczynie bylo
takie delikatne i slodkie.  Haruka czula, ze chcialaby poznac ja lepiej... ale...

  "Nie jestem zainteresowana" - odpowiedziala zduszonym glosem i odeszla.

  -----

  To  byl  blad.   Haruka  dobrze wiedziala, ze to byl blad, zanim w ogole tego
sprobowala.  Ale mimo wszystko - nie powstrzymalo to jej.

  Stalo  sie  to w zeszlym roku.  Haruka odkryla, ze czuje cos wiecej do pewnej
dziewczyny.   Uczucia,  ktorych  nigdy  nie spodziewala siew sobie znalezc.  Z
poczatku - byla przerazona.  Nie chciala przyznac sienawet przed sama soba, ze
moze  czuc  cos takiego do innej dziewczyny.  Po jakims czasie jednak pogodzila
sie z tym i postanowila cos zrobic.

  'Boze!  Czemu uczyniles mnie taka!?' - pytala sie potem sama siebie.

  Ale  wtedy  bylo  juzza  pozno.   Zrobila  to.  *ZROBILA* to!.  Jej spokoi i
opanowanie  powinny byly japowstrzymac.  *Wiedziala*, ze nie powinna byla tego
robic, ale zrobila to mimo wszystko.

  Zawsze  byla  cicha  i zamknieta w sobie dziewczyna.  Ale tym razem zachowala
sieinaczej.  Zamiast - tak jak zwykle, ostroznie i spokojnie, zrobila wszystko
w najbardziej nieoczekiwany sposob.

  Powiedziala  innej  dziewczynie,  co do niej czula.  Jak przygladala sie jej,
myslala  o  niej,  snila  o  niej.   Dziewczyna byla przerazona.  Nastepny krok
Haruki  to  bylo po prostu cos 'genialnego' z jej strony.  Skoro dziewczyna jej
nie powstrzymywala, Haruka przysunela sie do niej i pocalowala ja.

  Haruka do dzis pamietala bol po uderzeniu na swoim policzku.

  Ojciec dziewczyny szybko dowiedzialsie, co sie stalo.  Postawil sprawe jasno
- nie zamierzal tolerowac Haruki w okolicy swojej corki - nigdy wiecej.

  Jakims cudem, nikt nie dowiedzial sie, co sie stalo.  Prawdopodobnie z powodu
wstydu,  jaki  mogla  czuc  rodzina  tej dziewczyny, gdyby wszystko sie wydalo.
Haruka byla szczesliwa, ze zostalo to tajemnica.

  Tego  dnia  obiecala  sobie,  ze  nie  pokocha  juz nikogo.  Jesli nie bedzie
potrafila  znalezc  odpowiedniego mezczyzny - a wiedziala ze nigdy nie bedzie ,
to nauczy sie zyc samotnie.

  Odwzajemniona  milosc  byla  dla  niej czyms, czego nigdy nie spodziewala sie
doswiadczyc.

  -----

  Haruka  obudzila sie ze swojego snu.  Przejechala dlonia po spoconych wlosach
i zapalila lampke.

  "Dlaczego  jestesw moich snach?" - powiedziala to do samej siebie.  Michiru...
Dlaczego ona byla w jej snach?  Poznala ja przeciez dopiero dzisiaj!..  ale... to
byltaki slodki sen...

  Serce  Haruki bilo szybciej, za kazdym razem jak przypominala sobie te krotka
rozmowe na szkolnym boisku.

  "Baka!    Wybij   ja  sobie  z  glowy!   Jesli  jeszcze  nie  zauwazylas,  za
Michirulata  co  najmniej  polowa  chlopcow  w  szkole,  a  ty przeciez jestes
*DZIEWCZYNA*!"

  Haruka  wstala  z  lozka  i  poszla do lazienki.  Spojrzenie w lustro nic nie
pomoglo.

  "Byc moze zostalybysmy przyjaciolkami, gdybym zgodzila sie dla niej pozowac..."
- pomyslala.  "Gowno prawda!  Nie chcialabys, zeby to byla 'tylko przyjazn'!!!"
- odpowiedziala sobie.

  Ostatnim razem mialas duzo szczescia!

  Jesli ona chodzi do tej szkoly, znaczy to, ze jej rodzice sa bogaci.  A jesli
jej  rodzice  sa  bardzo  bogaci  -to  maja wladze.  Rozumiesz co to znaczy?  -
Haruka  przekonywala samasiebie - Moga przekrecic twoj tylek przez maszynke do
miesa,  jesli  tylko  beda  chcieli.   Wiesz co sie wtedy stanie?  Nigdy wiecej
wyscigow - to na pewno.  Nigdy wiecej zycia, jesli im sie naprawdenarazisz.

  Haruka  westchnela cicho.  Nie badz smieszna, dziewczyno.  Nic nie czujesz do
Michiru.   To  tylko  sen.   Podczas  snu  wszystkie  nasze wspomnienia zostaja
odswiezone.  To tylko maly ich fragment ci sie tak pomieszal!

  Obmyla twarz i poszla spac.

  To nic.  To wszystko nic.

  *****

  Haruka  byla nieszczesliwa.  Teraz, kiedy byla wyczulona na Michiru, widziala
ja katem oka przez caly czas.  Byla tak blisko niej, a jednoczesnie tak daleko.

  Nie,  to  bylo  cos  wiecej  niz  tylko  glupi  sen.  Od kilku kolejnych nocy
widziala  pod  powiekami  tylko sliczna twarz Michiru.  Jakas jej czesc chciala
zaakceptowac  to,  co  czula.   Ale rozsadna czesc Haruki starala sie przekonac
tamta druga, zeby sie zamknela i nie przeszkadzala.

  Ignorowala  Michiru, kiedy ta podchodzila do niej.  Zawsze udawala, ze ma cos
waznego  do  roboty,  gdy  Michiru  chciala  z  nia porozmawiac.  I co dziwne -
niezaleznie  od tego, jak bardzo siestarala, ta dziewczyna nie przestawala sie
do niej odzywac.

  "Dlaczego  sie wreszcie nie poddasz i nie zostawisz mnie w spokoju?" - Haruka
chciala krzyknac na nia we frustracji.

  Tydzien....   Dwa  tygodnie...  Haruka  cierpiala.   Za  kazdym rogiem - widziala
Michiru.   Sny  Haruki  byly  nawiedzane  przez  jej delikatny, slodki usmiech.
Kazdej  nocy budzila sie i mowila sobie, jaka to jest idiotka.  Wmawiala sobie,
ze gdyby sprobowala odwazyc sie i powiedziecMichiru o swoich uczuciach, one by
natychmiast znikly, a sama miala by tylko duze klopoty.

  -----

  "Haruka!"  -  Yamagata  wyciagnal  ja  sila  z  samochodu - "Co ty do cholery
myslalas!!!" - wrzeszczalna nia, stojaca poslusznie pod sciana.

  Malo  brakowalo,  a  Haruka  by  juz  nie  zyla.  Ten kierowca, znowu, zaczal
spychacjej samochod na brzeg trasy.  Zamiast poczekac spokojnie az on dostanie
czarna  flage  i  zostanie  wykluczony z wyscigu, zaczela go gonic.  Spokojnie,
bezlitosnie,  popchnela  go  lekko  od  tylu.  Wystarczylo jedno chwilka i jego
samochod  uderzyl o bande, przekrecil sie dookola oraz przekoziolkowal.  Haruka
cudem  tylko nie wjechala w niego.  Oczywiscie - dostala czarna flage i zostala
zdyskwalifikowana.   Ale  bylo  warto.   Przez krotka chwilke skupila wszystkie
swoje smutki i wyladowala je na kims.

  "Przepraszam Yamagata" - powiedziala zdejmujac kask.

  "Nie  opowiadaj  glupot  dziewczyno!"  -  Wciagnal  ja  do  wnetrza  garazu i
upewnilsie,  ze  sa  sami  -  "Co  w  ciebie  wstapilo!??   Nigdy  sietak nie
zachowywalas!"

  "To nic." - wymamrotala.

  "To nie moze byc nic, skoro przeszkadza ci to w jezdzie!  Czy ty kiedykolwiek
mi zaufasz?  Haruka?  Chociaz raz?  Badz ze mna szczera!" - jego glos byl teraz
pelen smutku.

  Haruka poczula palacy wstyd.

  "Przepraszam  Yamagata, na prawde mi przykro" - uscisnela go lekko - "Ja... eh,
jak  ja  to  mam wyjasnic... ja sie chyba zakochalam." - Haruka zarumienila sie -
"No i powiedzialam ci." - oparla sie o jeden z samochodow i przymknela oczy.

  "Gluptas" - odparlYamagata - "W porzadku.  Takie rzeczy musza miec czas, aby
siejakos ulozyc".

  "To  sienigdy  nie  ulozy" - mowiac to Haruka kopnela scierke, lezaca akurat
kolo jej buta.

  "Przestan,  dziewczyno!   Wszystko  siejakos  kiedysuklada.   Miejmy  tylko
nadzieje,  ze  stanie  sie  tak jak tego pragniesz.  Ale obiecaj mi cos:  kiedy
siadasz za kierownica, zostaw wszystkie swoje klopoty obok samochodu, dobrze?"

  Haruka  kiwnela  potakujaco  glowa.   To byla madra rada.  Zrobila glupio, ze
pozwolila  sobie  na  cos  takiego.   Musiala zaakceptowac, ze nigdy nie bedzie
mogla miec Michiru i powinna zaczac zyc swoim wlasnym zyciem.


  -----

  "Shimatta!" - serce Haruki bilo szybko i mocno.  Wlaczyla swiatlo i poszla do
lazienki.  Odkrecila prysznic i weszla pod strumienchlodnej wody.

  Ten sen tez byl o Michiru, ale juznie tak mily jak poprzednie.

  To  byl  horror!.   Michiru  byla ubrana w jakis dziwny stroj i unosila sie w
powietrzu tuz nad nia.

  We  snie  swiat  dookola  byl  zrujnowany.   Niebo bylo czerwone.  Z budynkow
pozostaly  tylko  ruiny.  Nie byly to jakies nieznane ruiny, Haruka mogla nawet
okreslic  miejsce  miasta  w ktorym stala.  Dookola panowala cisza.  Tak, jakby
tylko one dwie zostaly na tym pustym swiecie.

  Michiru, byla tam, patrzyla na nia, wolala ja.  To bylo okropne.

  Haruka chciala zapomniecten sen, tak jak wszystkie swoje koszmary.

  Ale nie, ten byl inny.

  -----

  Statek  wycieczkowy?   Po  jakiego  diabla  miala  siedziec  na jakims statku
wycieczkowym,  i  reprezentowac  swoich  sponsorow?  Mieli przeciez tylu ludzi,
ktorzy  mogli  to  zrobic!   Ale  nie - chcieli wlasnie nia.  Dlaczego?  Kto to
wiedzial.  Prawdopodobnie glownie po to, aby zrujnowac jej niedziele.

  Westchnela  cicho.   Wziela  gleboki  oddech  i uspokoila sietroszke.  Miala
ostatnio  za  duzo  stresow.  Potrzebowala wakacji, ale gdzie moglaby pojechac...
eh, no dobrze.

  Kelner na statku przyniosljej sok, ktory zamowila.  Siedziala sama na srodku
sali.   Nie  byla  pewna,  co  mialaby tu robic.  Ale jesli wszystko co od niej
oczekiwali,  to  bycie  widzialna,  to  bedzie  siedziala  tu  przez cala noc i
siorbala swoj soczek.

  Nie zauwazyla jej z poczatku.

  'Michi...  Michiru?'  -  byla  zaskoczona.   To sie *nie* moglo dziac naprawde!
Spokojnie  Haruka,  spokojnie.  Pamietaj - udawaj brak zainteresowania.  Troche
ciezko,  skoro  ktos  kogo probujesz ignorowac jest jednoczesnie kims, kogo tak
pragniesz.  'Ona gra tak ladnie...'

  Para  przy  stoliku  obok  mowila  cos  o  Michiru.   Jej umiejetnosci gry na
skrzypcach  byly  dobrze  znane,  a  jej  wyglad nie pozwalal oderwac od siebie
wzroku.  'Zamknijcie sie' -chciala krzyknac do nich Haruka.

  Wreszcie  nie  mogla  juz  dluzej  wytrzymac.  Wstala od stolika i poszla sie
przejsc.   Wchodzac po schodach zauwazyla obraz.  'Moj koszmar!!!' - zaskoczona
Haruka ujrzala swoj sen namalowany przed soba.  'To jest on!'

  "Jestesbardzo  slawna" - slodki glos odezwal sie ze schodow ponizej.  Haruka
spojrzala  i  zobaczyla Michiru oparta o porecz schodow.  "Jest tutaj ktos, kto
chcialby siez toba przejechac" - dodala cicho.

  Serce  Haruki  zatrzymalo  siena  chwile  - 'Boze, dobij mnie!' - pomyslala.
'Nie slyszalam tego!  Nie od niej!  Ona sie z toba drazni, probuje tylko zrobic
z ciebie idiotke, tak jak zreszta wszyscy'

  Haruka  znowu  spojrzala  na  obraz.   Przeczytala  podpis:   "Kaioh Michiru:
Koniec  swiata".   Czy  ona  tez miala taki sam koszmar?  "Jak to jest, ze taka
delikatna dziewczyna jak ty namalowala cos tak okrutnego?"

  Michiru  usmiechnela  sie  lekko.  Serce Haruki zabilo szybciej na ten widok.
"To nie moja wyobraznia.  To moje przeznaczenie.  Tak jak i twoje..."

  Haruka byla zszokowana.  Chcialaby moc wyrwac sobie serce i wyrzucic je razem
ze  wszystkimi uczuciami jak najdalej od siebie.  Skrzywila sie.  Tak jakby jej
przyszlosc zawierala w sobie Michiru...

  Ale jakas czesc Haruki, uwierzyla.

  "Nonsens.   Jedyna  rzecz, jaka jestem zainteresowana to wyscigi.  Jesli taka
jest  przyszlosc,  to  musisz  sobie  z  nia sama poradzic, bo ja nie mam na to
ochoty.  Moglabyswreszcie sie ode mnie odczepic, co?"

  CO ona zrobila!??... chociaz, nie - zrobila to co powinna byla zrobic.  To bylo
okrutne, ale Michiru tak bardzo rozrywala jej zycie.  Przeznaczenie... Haruka nie
wierzyla w takie rzeczy.  Ludzie sami tworza sobie swojaprzyszlosc.

  Oczy  Michiru  zrobily  sie  szerokie.  Odpowiedziala:  "Czy myslisz, ze *JA*
chce sie zajmowac taka przyszloscia?" - wysyczala - "Chce, zeby moje zycie bylo
jak  szczesliwa  bajka,  ale tak nie jest.  Myslisz, ze nie mam swoich wlasnych
marzen?  Chce byc slawna skrzypaczka!"

  Przygladaly  sie  sobie przez chwile.  Haruka wreszcie oderwala wzrok od oczu
Michiru.  "Trzymaj sie z dala od mojego zycia Kaioh Michiru!" - mowiac te slowa
Haruka uciekla.

  *****

  Haruka  oparla  glowe  o  sciane.   Swiatla  w  jej pokoju byly wylaczone.  W
ciemnosci i ciszy zapytala "Co ja takiego zlego zrobilam?"

  "Urodzilam sie - to moja pierwsza pomylka" - zasmiala sie smutno.  Chociaz to
akurat nie bylo zalezne od niej.

  Byla  sama,  jak  zwykle,  w swoim pokoju, siedzac na parapecie.  Miasto bylo
piekne  o  tej  porze  nocy.   Mimo,  ze  bylo  tak pozno, bylo jasne, swiecace
tysiacami swiatel.

  Okreslic  jej  zycie  jako 'do dupy' to bylo zbyt delikatne stwierdzenie.  Co
ona  miala  z zycia, w wieku lat 16?  Rodzine?  - zerwala z nimi wiezi, chociaz
miala  ojca.   Przyjaciol?   -  nigdy nie probowala zadnych zdobyc, miala tylko
Yamagate.  Wyscigi?  - tak - miala wyscigi.

  No to dlaczego nie byla szczesliwa?  Czegoz jej brakowalo?

  Pieniedzy?  Slawy?  Sukcesu?  Milosci?...

  Nie miala milosci, ale nie potrzebowala jej.

  ...A moze jednak?

  Haruka nie wiedziala.

  'Spojrzmy  na  to  wszystko  spokojnie' - zadecydowala.  Michiru - to byl jej
problem.   Michiru  nie  mogla  jej  pokochac,  zwlaszcza  po  tym,  co  Haruka
powiedziala do niej na statku.

  No to w czym problem?  Teraz wszystko powinno byc juzw porzadu.

  Haruka wtulila glowe w kolana.

  A  co,  jesli  Michiru  miala  racje?   Jesli  to  przerazajace miejsce z jej
koszmaru  bedzie  kiedys swiatem?  Haruka mogla cos na to poradzic, wiedziala o
tym.

  Mysli  Haruki wrocily z powrotem ku Michiru.  'Nic na to nie poradze.  Kocham
ja.   Wiem,  ze  nie  powinnam,  ale  to jest silniejsze ode mnie'.  Haruka nie
wiedziala,  dlaczego Bog uczynilja taka, jaka byla.  Czula sie zle, wiedzac ze
zdradza w ten sposob wiare, w ktorej byla wychowywana.

  Wstala  z  okna i poszla do sypialni.  Otworzyla mala drewniana skrzyneczke i
wyjela  zloty krzyzyk, ten ktory dostala od swojego dziadka.  "Nie zasluguje na
niego.   Jestem  niedobra  i  nie wiem czy kiedykolwiek bede mogla albo chciala
siezmienic".

  Haruka znowu wrocila na parapet.

  "Jesli  jestes  litosciwy,  Boze, uwolnij mnie od moich cierpien.  Nie jestem
godna, aby do ciebie dolaczyc, ale przynajmniej pozwol mi umrzec.  Tutaj nie ma
chyba nic, co moglabym zrobic.  Po prostu pozwol mi odejsc..."

  Trzymala  krzyzyk  scisniety  w  dloni.   Lzy  toczyly sie po jej policzkach.
Prawda jej wlasnych slow przerazila Haruke.

  Co  ona  tutaj  miala?   Wyscigi?   Byla  przeciez  cala  masa utalentowanych
kierowcow,  ktorzy mogli ja latwo zastapic.  Rodzina?  Przyjaciele?  Jej smierc
bylaby tylko koncem bezsensownego zycia.

  *****

  "Dodzwoniles  sie  do  telefonu  Ten'ou  Haruki.   Nie  ma mnie teraz w domu.
Zostaw  wiadomosc  po  sygnale.".   Zabrzmial  sygnal.   Haruka przygladala sie
swojej automatycznej sekretarce bez wiekszego zainteresowania.

  "Haruka?!,  gdzie ty sie chowasz!  Do diabla!  Dziewczyno!  Dobra, nie podnos
sluchawki jesli nie chcesz, bo ja i tak zaraz u ciebie bede." - Haruka slyszala
Yamagate krzyczaego do sluchawki.

  "Nie znasz adresu" - wymamrotala pod nosem.

  "Mam  twoj  adres.   I  nawet  nie  mysl o tym, ze schowasz sie przede mna za
zamknietymi drzwiami!  Jestem mechanikiem, znajde jakies narzedzia ktorymi bede
mogl  je  otworzyc!"  -  Telefon  na  drugim  koncu zostalgwaltownie rzucony o
widelki.

  Haruka  westchnela  ciezko  i  wstala  z  okna.   Poszla do kuchni i wstawila
czajnik z wodana gaz.

  Nie  poszla  do  szkoly  nastepnego dnia po wycieczce na statku.  Ani jeszcze
nastepnego.   I  nastepnego...  Nie byla tez na torze wyscigowym.  Ostatnie kilka
dni spedzila siedzac na parapecie i rozmyslajac.

  Nie  byla  w  humorze  na  jakiekolwiek  wizyty.  Wszystko, czego chciala, to
zwinac  sie znowu na swoim oknie i byc sama.  Yamagata wyciagnie ja do lekarza,
jak  tylko  zobaczy  ja w takim stanie.  Nie kapala siejuz od trzech dni.  Jej
zazwyczaj jasne wlosy pociemnialy az od brudu.

  Nabazgrolila  wiec  krotka karteczke ze slowami "Wejdz i zrob sobie herbate".
Wlozyla ja w drzwi i poszla pod prysznic.

  Ciepla  woda  pomogla  Haruce troche sierozbudzic.  Wytarla wlosy i zalozyla
ubranie.

  Wystawila  glowe  za drzwi slyszac szum dochodzacy z kuchni.  Yamagata musial
dojechac tutaj szybko.  "Moze zrobisz i mi herbate, co?" - krzyknela i zalozyla
reszteubrania.

  Zastanawiala sie, czy wkladac garnitur czy nie.  Zdecydowala, ze jednak tak -
zawsze  go  nosila  -  nie  chciala  aby  Yamagata  zauwazyl, ze cos jest nie w
porzadku.

  Weszla  do  kuchni.  Znalazla filizanke herbaty czekajacej na nia.  Podniosla
ja i poszla do duzego pokoju, gdzie spodziewala sie znalezc Yamagate.

  "Ciesze  sie, ze ciewidze Yama..." - zatrzymala sie gwaltownie na widok morsko
blekitnych wlosow.  Przelknela gwaltownie sline.  "Michiru.".

  "Przepraszam."  -  Michiru  sie zarumienila.  "Na kartce bylo napisane, zebym
weszla." - odstawila filizankena stol.  Haruka przeszla dalej do pokoju.

  "Nie, nie szkodzi.  Wszysto w porzadku" - Haruka przelknela sline jeszcze raz
udajac,  ze  jest  spokojna.   "Co  cietu  sprowadza?"  -  usiadla  na kanapie
naprzeciwko fotela, w ktorym byla Michiru.

  Michiru znowu sie zarumienila.

  'Jest taka sliczna, kiedy sie czerwieni...'

  "Nie pojawilas siew szkole przez caly tydzien Haruka.  Martwilam sie, ze cos
ci  siestalo.   Nie  poinformowalas  nikogo, co sie z toba dzieje.  Poprosilam
wiec  w  sekretariacie  o  twoj  adres  i przyjechalam dowiedziec sie, czy moge
cokolwiek dla ciebie zrobic."

  Haruka  powstrzymala  sie,  aby nie wydac z siebie okrzyku zdziwienia.  "Eee,
nie.   Wszystko w porzadku, jak widac.  Po prostu - nie mialam ochoty na nauke.
To wszystko"

  Delikatny  usmiech  bladzil na ustach Michiru.  Wziela ze stoliczka herbate i
napila sie odrobinke, wciaz patrzac Haruce prosto w oczy.

  Jej oczy moglyby zajrzec prosto w jej dusze, Haruka byla tego pewna.

  "Oszukujesz mnie, Ten'ou Haruka" - powiedziala cicho.

  "No  to  co?"  - blondynka odparla niezbyt grzecznie.  Dlaczego to niby miala
jej  odpowiadac.   Michiru  nie byla jej matka.  A zreszta, swojej mamie tez by
przeciez nie powiedziala prawdy.

  "Nie  uwazasz,  ze to juz najwyzsza pora, abysmy zaczely byc bardziej szczere
wobec siebie?"

  "Nie  mam  powodu  aby byc z toba bardziej szczera.  Powiedzialam co mysle na
statku"  - Haruka przyjela obronna poze.  Jej oczy sie zwezily, gdy przygladala
sie siedzacej naprzeciw dziewczynie.  'Prosze, po prostu zostaw mnie' - blagala
w  mysli.   Jesli Michiru nie zrozumie delikatnej aluzji, Haruka bedzie musiala
wyrzucic ja sila.

  Michiru wbila wzrok w swoje kolana.  Kiwnela potakujaco glowa i podniosla sie
z fotela.

  Haruka  odetchnela z ulga na ten widok.  Teraz juz bedzie musiala tylko zajac
sie jakos Yamagata i bedzie juz wszystko w porzadku.

  Ale  Michiru  nie  wyszla.   Podeszla  do kanapy i usiadla obok Haruki, ktora
rozpaczliwie probowala utrzymac lekko wnerwiony wyraz twarzy, podczas gdy serce
o malo nie wyskoczylo jej z piersi.

  "Masz  racje"  -  glos  Michiru bylmelodyjny, cichy i prawie mruczacy.  "Nie
trzeba juz o niczym wiecej mowic".

  Z  poczatku  delikatnie  dotknela palcem brody Haruki.  Jej dotyk sprawil, ze
Haruka zadrzala.

  Michiru  przunela  sieblizej  niej.   Teraz  cala dlonia obejmowala policzek
Haruki,  patrzac  jej prosto w oczy.  Haruka nie wiedziala co ona tam mogla tam
dostrzec, ale obawiala sie, ze Michiru widziala jej strach.

  Michiru usmiechnela siedo niej.  "Haruka... oddalona... nie musisz zyc w zgodzie
ze swoim imieniem.  Czego sie obawiasz?  Czy to nie jest to, o czym marzysz?"

  "To jest tylko kolejny, durny sen" - glos Haruki bylniebezpiecznie niski.

  "Sen?   Czy  to  oznacza, ze chcesz sie obudzic?" - Michiru przymknela oczy i
zblizyla sie, aby dotknac ustami ust Haruki.

  "NIE!"  -  Haruka  odskoczyla  gwaltownie  i  wybiegla  z  pokoju.  Trzasnela
drzwiami, skoczyla na lozko i zwinela sie w ciasny klebek, placzac.

  To musi byc sen!  Nic na swiecie nie jest takie idealne.  Milosc przeciez nie
byla jej przeznaczona.  Haruka plakala.

  Poczula,  ze  ktos  siada przy niej na lozku.  Nie miala juzsily sie opieac.
Ktos delikatnie objal ja i przytulil do siebie.

  "Dlaczego  mnie  nie  zostawisz?   Wszystko czego chce, to byc sama" - Haruka
plakala wtulona w sukienke Michiru.

  Michiru,  zamiast  odpowiedziec,  zaczela  delikatnie  piescic  jej,  mokryce
jeszcze,  wlosoy.   Siedzialy  tak razem przez co najmniej godzine, az wreszcie
Haruka nie miala juz sil aby dluzej plakac.  Byla zmeczona.

  "Michiru" - wyszeptala.

  "Hmm, Haruka?"

  "Zostaw  mnie.   Nie  jestem  dobra.   Jesli nie moge spelnic swoich wlasnych
oczekiwan, jak moglabym spelnic twoje?  Ja..." - zamilkla.

  Michiru  schylila sie nad nia, jej oddech laskotalHaruke w ucho, gdy Michiru
wyszeptala cichutko jej imie.

  Haruka  podniosla  sie  i oparla o sciane, pod ktora stalo lozko.  Przelknela
lzy,  zanim zaczela mowic.  "Michiru... Ja... Ja nie moge cie kochac... To jest nie w
porzadku, tak przeciez nie mozna..."

  Michiru  polozyla  palec  na  jej ustach uciszajac ja i odpowiedziala - "A od
kiedy to Ten'ou Haruka przejmuje sie tym, co wolno a czego nie wolno?  Bierzesz
udzial  w wyscigach, czy to nie jest przeznaczone tylko dla mezczyzn?  Ubierasz
sie  w  meskie  ubrania  mowiac  calemu  swiatu aby 'poszedl sobie do diabla'".
Usmiechnela sie lekko.  Haruka tez odpowiedziala lekkim usmiechem.  Powiedziala
takie  slowa  pewnego  razu  w szkole, gdy nauczyciel zaczal twierdzic, ze jako
dziewczyna powinna nosic sukienki...

  "Odpowiedz mi Haruka, czemu placzesz?"

  Haruka  spojrzala  w  strone  okna.   "Chce  bycsama,  a  ty  mi  na  to nie
pozwalasz."

  "Znowu mnie oszukujesz" - Michiru powiedziala spokojnie.

  "Nie osz.." - Michiru znowu uciszyla Haruke kladac jej palec na ustach.

  "Haruka."  -  powiedziala  cichym  glosem - "Bylas sama przez ostatnich kilka
dni.  Bawilo cie to?"

  "Mysle,  ze  twoim problemem jest to, ze spedzasz tak duzo czasu samotnie." -
Michiru  znowu  dotknela  dlonia  wlosow  Haruki.   "Przez  tyle lat, zylas nie
rozumiana przez nikogo."

  "Co  ty  wiesz  o  mojej  przeszlosci?"  -  Haruka zapytala sceptycznie.  Nie
rozmawiala o swojej przeszlosci nawet z Yamagata.

  "Wiem  o  tobie  wiecej  nizty  sama.   Obserwowalam  ciebie,  chcialam  sie
dowiedziec  o  tobie wszystkiego.  Haruka, chce byc kims, kto bedzie dla ciebie
bliski."

  "Nie potrzebuje twojego wspolczucia"

  "Czy myslisz, ze to jest to?" - Michiru usmiechnela sie - "Jestes tak uparta,
jak mi mowiono.  Wspolczucie nie ma tu nic do rzeczy."

  Michiru objela nie stawiajaca oporu Haruke i przytulila sie do niej.

  Haruka  przygladala  sie  mniejszej dziewczynie.  Jej strach i niedowierzanie
zniknelo.  - "Dlaczego mnie nie zostawisz?" - wyszeptala.

  Michiru  usmiechnela  sie do niej, objela jej policzki dlonmi i zblizyla sie,
patrzac Haruce prosto w oczy.

  "Poniewaz  cie  kocham,  Ruka-chan"  -  dotyk  ust  Michiru  byl  z  poczatku
delikatny.   Obawiala  sie, ze Haruka znowu od niej nie odskoczy, ale skoro tak
sienie stalo, Michiru uwolnila jej policzki objela Haruke za szyje.

  Dotyk Michiru sprawil, ze Haruka odpowiedziala pocalunkiem.

  Michiru  delikatnie objela ustami dolna warge Haruki.  Haruka zamknela oczy i
pozwolila cieplemu uczuciu rozlac sie po calym ciele.  To bylo za duzo, za duzo
dla niej.

  Dopiero teraz zrozumiala, czego jej brakowalo.  Inni mogli ja lubic, ale nikt
tak naprawde nie chcial jej kochac.

  Po  namietnym  pocalunku,  Haruka  przytulala  sie  juz  spokojna do Michiru.
"Michiru?"

  "Hmm?" - Haruka uslyszala cicho wymruczana odpowiedz.

  "Nie zostawiaj mnie samej."

  W drugim pokoju zadzwoniltelefon.  Haruka nie podniosla sie, aby go odebrac.
Nie odbierala telefonow juz tak dlugo, jeszcze raz nie zaszkodzi.

  "Dodzwoniles  sie  do  telefonu  Ten'ou  Haruki.   Nie  ma mnie teraz w domu.
Zostaw wiadomosc po sygnale."

  "Haruka!  Do diabla!  Wciaz jeszcze siedzena torze, moj samochod sie zepsul.
Tym  razem  mialas szczescie, ale jesli nie zobaczecie jutro rano na torze, to
nasle na ciebie cala druzyne!  Slyszysz mnie?" - Yamagata odwiesil sluchawke.

  *****

  Haruka zatrzymala samochod przed garazem na torze wyscigowym.  Wyszla z niego
i podeszla do samochodu z drzwi strony, aby wypuscic z auta pasazerke.  Michiru
podziekowala jej, wysiadajac.

  Haruka zaprowadzila ja do garzu.  Przekrzykujac dzwiek sprezarki, przy ktorej
pracowal Yamagata, zawolala go.

  "Tak?" - krzyknalw odpowiedzi i wylaczylmaszyne.  Widzac Haruke wytarl rece
w recznik, ktory wlozyl do kieszeni fartucha.

  "Mowiles,  ze  chciales mnie widziec" - Haruka usmiechnela sie do niego - "To
moja przyjaciolka, Kaioh Michiru-san" - przedstawila.

  "Milo mi ciebie poznac" - Yamagata uklonilsielekko.

  "Zastanawialam   sie,  czy  moglabym  wziac  ja  na  tor  i  pokazacjej  jak
siejezdzi"

  "Eh?  Ufasz tej wariatce?" - Yamagata usmiechnalsie do Michiru.

  "Calkowicie" - uslyszal odpowiedz.

  "Taaak, mozesz ja zabrac.  W szatni powinien bycjakis stroj, ktory bedzie na
nia   pasowac.   Hiyama,  pomoz  tej  damie  znalezc  odpowiednie  ubranie!"  -
zawolaldo stojacego niedaleko mechanika.

  Hiyama  poprowadzilMichiru  w  strone szatni, a Yamagata zaciagnal Harukedo
swojego biura.

  "Yamagata, nie chce zostawiac Michiru..." - zaczela protestowac.

  "Nic jej nie bedzie.  Mozesz zaufac Hiyamie." - Yamagata popatrzylna Haruke.
Jego twarz nie wyrazala tego, co myslal - "A wiec to jest ta?"

  Haruka przechylila glowe w zaskoczeniu - "Co?"

  "Nigdy  nie  przyprowadzilas  ze soba zadnych przyjaciol na tor.  Czy to jest
ta, o ktorej myslalas?  Ta w ktorej jesteszakochana?"

  "Yamag--" - probowala wyjasnic.

  "Przestan!  Dziewczyno!  Nie krzycze na ciebie!  A wiec to ta.  Zauwazylem od
razu" - Yamagata oparl sie o stol.

  "O  czym  ty mowisz?" - Haruka tez oparla sie o stol.  Po chwili zauwazyla co
robi i wyprostowala siegwaltownie.

  Yamagata   rozesmial   sie,  ale  nie  dlatego,  ze  Haruka  nieswiadomie  go
nasladowala.   "Spedzilasten  tydzienprobujac  dojsc  z  tym do ladu, prawda?
Haruka,  zauwazylem  ze jestes inna po tym jak przedstawilem ci kilkudziesieciu
najprzystojniejszych kierowcow, bez wiekszego efektu."

  "I nie przeszkadza ci to?"

  "Nie,  dopoki  widze  cie  szczesliwa." - usmiechnalsie lekko - "A poza tym,
pomoze nam to ze sponsorami, jesli zobacza cie na torze razem z dziewczyna.  Bo
Michiru to twoja dziewczna, prawda?" - zmruzyloczy.

  Haruka przytaknela - "Tak.  Kocham ja, Yamagata."

  "Widze to gluptasku.  Powiem chlopcom, aby trzymali sie z daleka.  Idz, pokaz
jej to, w czym jestes najlepsza"

  Haruka  usmiechnela sie do niego.  To byl cieply usmiech.  Zawsze przedtem, w
jej  usmiechu  byljakis  smutek.  Teraz miala juz kogos, kto wypelnilpustke w
jej zyciu.  Ktos, kto sprawil, ze nie byla juztak oddalona...



  ******** KONIEC ********


